Brytyjscy dżokeje i trenerzy masowo wyjeżdżają za granicę: co stoi za tą decyzją.

Brytyjscy dżokeje i trenerzy masowo wyjeżdżają za granicę: co stoi za tą decyzją
Brytyjscy dżokeje i trenerzy masowo wyjeżdżają za granicę: co stoi za tą decyzją

Utrata talentu w jeździectwie

Jak informuje The Sun: To żadna tajemnica, że wiele koni, które przechodzą trening w Wielkiej Brytanii, wyjeżdża za granicę, co budzi niepokój wśród fanów sportu.

Richard Kingscote opuścił Wielką Brytanię, aby wystąpić w Hongkongu w tym tygodniuGetty

10 lat temu był to niewielki trend, ale teraz obserwujemy, jak wiele dobrych koni znika z naszego horyzontu.

To również wyjaśnia, dlaczego na ostatnich wielkich wyścigach było tak mało uczestników: wiele obiecujących młodych koni sprzedawanych jest do Hongkongu lub Australii, zanim dostaną szansę na zrobienie kariery.

Utrata ludzi w wyścigach

W tym tygodniu dwóch znanych dżokejów — Richard Kingscote, zwycięzca Derby, i jego kolega z wagi David Probert, wyruszyli na złotą gorączkę do Hongkongu.

“Auf Wiedersehen, Pet”

Obaj sportowcy od lat odnosi się sukcesy w Wielkiej Brytanii, ale kiedy pojawia się możliwość zarobienia pieniędzy w Azji Wschodniej, trudno się oprzeć.

To jeszcze jeden przykład na to, na jakim etapie się znajdujemy, gdy dwóch utalentowanych dżokejów wybiera bardziej atrakcyjne zagraniczne kontury.

Przemieszczenie trenerów

W tym tygodniu ujawniono, że małżeństwo trenerów Daniel i Claire Kubler opuszczają Berkshire na rzecz Bahrajnu.

Bedą opiekować się końmi, które należą do rodziny królewskiej Bahrajnu, na małej wyspie w Zatoce Perskiej. Czy możemy ich w tym obwiniać?

Kublerowie zarządzają średniej wielkości stajnią w Lambourn i zawsze starali się wykorzystywać naukę i dane do treningu i wyścigów swoich koni, osiągając doskonałe wyniki. Ale w Wielkiej Brytanii jest to trudne do zrealizowania.

Wiele wyścigów teraz kosztuje mniej niż 30 lat temu, a Kublerowie na pewno są stratą dla sportu, co odzwierciedla ciężar, jaki odczuwają wiele średnich stajni.

Problemy w wyścigach

Obecnie istnieje sporo paraleli między brytyjskim jeździectwem a Premier League. Tradycyjne 'Wielkie Sześć' tylko rośnie i wydaje ogromne sumy, podczas gdy inne kluby balansują na finansowej krawędzi.

W wyścigach sytuacja jest podobna: najsilniejsze stajnie nadal rosną, a większość siły koncentruje się w rękach nielicznych.

Nie sprzyja to zdrowiu ani konkurencyjności sportu. Od dawna uważam, że wprowadzenie limitu liczby koni, które może mieć jeden trener, tak jak robi to Japonia i Hongkong, byłoby korzystne dla naszego sportu.

Niestety, myślę, że jestem w mniejszości. I nawet gdyby pojawiła się gotowość do tego, prawdopodobnie trafiłoby to do pliku ‘zbyt trudne’.

Kublerowie nie są jedynymi, którzy zmienili miejsce zamieszkania. Wiele osób, w tym Amy Murphy i Adam West, przeniosło się do Francji w poszukiwaniu lepszego życia i lepszych nagród.

Wzrost kosztów i zmniejszenie szans na sukces dla wielu dżokejów, czy to dziwne, że tak wiele osób mówi 'au revoir'?

Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja w brytyjskim jeździectwie budzi niepokój. Utrata znanych dżokejów i utalentowanych trenerów świadczy o tym, że konkurencja ze strony innych krajów staje się coraz większa, a ekonomiczne realia wymagają dostosowania. Może to mieć długoterminowe konsekwencje dla rozwoju tego sportu w Wielkiej Brytanii i poza nią.


Czytaj także

Reklama