Syn pacjentki zablokował drzwi i groził – odeskie pogotowie w pułapce.
Zagrożenie życia ratowników w Odessie
Jak informuje Novyny.live: Podczas interwencji w Odessie zespół karetki numer 26 znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Mężczyzna, którego matka straciła przytomność, zamknął ich w mieszkaniu i zaczął im grozić. Aby zapobiec tragedii, konieczne było wezwanie policji, ochrony oraz psychiatrycznego pogotowia. To kolejny przykład rosnącego zagrożenia, z jakim na co dzień mierzą się ukraińscy medycy.
Mimo wielokrotnych apeli środowiska, ustawa zaostrzająca kary za napaści na personel medyczny wciąż nie została przyjęta. Brak realnej ochrony prawnej sprawia, że ratownicy są narażeni na przemoc podczas wykonywania obowiązków.
Ataki na medyków i sytuacja w regionie
Dodatkowym kontekstem jest podwójny rosyjski atak rakietowy na Odessę z 15 marca 2024 roku. Zginęła wówczas 21 osoba, w tym pracownicy służby zdrowia, a 74 zostały ranne. Ponadto Szpital Wodników w Odessie został zlikwidowany i włączony do obwodowego centrum chorób społecznie istotnych, co uwidacznia kryzys w lokalnej ochronie zdrowia.
W obliczu wojny medycy w Odessie i innych miastach Ukrainy mierzą się z podwójnym zagrożeniem: ze strony agresywnych pacjentów oraz ostrzałów. Ich bezpieczeństwo wymaga pilnych, systemowych rozwiązań.
To zdarzenie unaocznia poważne problemy, z jakimi borykają się ukraińscy pracownicy medyczni, zwłaszcza w napiętej sytuacji społeczno-politycznej.
Coraz częstsze przypadki agresji wobec ratowników dowodzą, że ochrona ich życia i zdrowia musi stać się priorytetem państwa. Bez odpowiednich przepisów system opieki zdrowotnej w Ukrainie pozostaje poważnie zagrożony.
Czytaj także
- Wypadek busa z dziećmi na Charkowszczyźnie – pięcioro poszkodowanych trafiło do szpitala
- Dramat na wędkowaniu: znany komentator w ciężkim stanie na OIOM-ie
- Osiem osób rannych po ataku rakietowym na obwód odeski
- Atak balistyczny na obiekty pod Kijowem: cztery ofiary śmiertelne, ośmiu rannych
- Atak na fabrykę żywności dla dzieci pod Kijowem: cztery ofiary śmiertelne, siedem osób rannych
- Eksplozja w okolicach portu w Konstancy: dron nie był własnością rumuńskiego wojska

