Z powodu nalotów dronów Kreml przerzuca obronę przeciwlotniczą z linii frontu pod Moskwę – oto dlaczego.

Z powodu nalotów dronów Kreml przerzuca obronę przeciwlotniczą z linii frontu pod Moskwę – oto dlaczego
Z powodu nalotów dronów Kreml przerzuca obronę przeciwlotniczą z linii frontu pod Moskwę – oto dlaczego

Rosja ma poważny kryzys z obroną powietrzną

Jak informuje Novyny.live: Rosja boryka się z ogromnymi trudnościami w zakresie ochrony przestrzeni powietrznej, co jest efektem nieustannych uderzeń ukraińskich dronów. Aby przeciwdziałać temu zagrożeniu, władze w Moskwie są zmuszone przesuwać systemy przeciwlotnicze z obszarów walk w głąb kraju, w kierunku stolicy. Pod koniec maja 2026 roku na zachód od kompleksu Moskwa-Ciastartowano budowę nowych stanowisk dla zestawów S-400. To wyraźny znak, że ochrona regionu stołecznego wymaga natychmiastowego wzmocnienia.

22 czerwca 2026 roku w pobliżu Moskiewskiej Rafinerii Nafty rozmieszczono system 'Pancyr'. Zdjęcia tego moskiewskiego zestawu ujawniają jednak, że ma on tylko dwie rakiety przechwytujące zamiast standardowych sześciu, co budzi poważne wątpliwości co do jego gotowości bojowej. Do tego dochodzą kłopoty z dostawami pocisków do baterii S-300, które wynikają z zachodnich sankcji – utrudniają one zaopatrzenie rosyjskich sił w niezbędny sprzęt ochronny.

Sytuacja kryzysowa i możliwe skutki

W obliczu narastających zagrożeń Kreml może zdecydować się na ogłoszenie powszechnej mobilizacji – powodem są ogromne straty osobowe ponoszone przez armię rosyjską na froncie. To pokazuje, jak trudne jest położenie, w jakim znalazł się kraj, próbując zapewnić sobie bezpieczeństwo w trakcie intensywnych działań wojennych.

Problemy z obroną powietrzną Rosji unaoczniają poważne wyzwania, przed którymi stoi ona w czasie wojny. Coraz śmielsze akcje ukraińskich dronów oraz braki w zaopatrzeniu w rakiety wskazują na chwiejność rosyjskich pozycji obronnych, co może znacząco wpłynąć na dalszy przebieg konfliktu. Biorąc pod uwagę te okoliczności, możliwość zarządzenia powszechnej mobilizacji odzwierciedla głęboki niepokój wśród przywódców kraju o jego zdolność do obrony własnego terytorium. To z kolei może doprowadzić do dalszej eskalacji walk w regionie.


Czytaj także

Reklama