„Orzesznik” jako narzędzie rosyjskiej gry psychologicznej. Dlaczego nowa rakieta nie przechyli szali na froncie.

„Orzesznik” jako narzędzie rosyjskiej gry psychologicznej. Dlaczego nowa rakieta nie przechyli szali na froncie
„Orzesznik” jako narzędzie rosyjskiej gry psychologicznej. Dlaczego nowa rakieta nie przechyli szali na froncie

Rosja sięga po nowe metody wojny informacyjnej

Jak informuje TSN.ua: Rosja rozpoczęła kolejną fazę operacji psychologicznych, strasząc użyciem pocisku balistycznego „Orzesznik”. Zdaniem analityków są to jedynie demonstracyjne groźby, pozbawione realnego znaczenia militarnego, mające na celu wywarcie presji na zachodnich sojuszników Ukrainy. Major Sił Zbrojnych Ukrainy Andrij Tkaczuk podkreślił, że rakieta „Orzesznik” nie daje Rosji żadnej faktycznej przewagi na polu walki.

W wersji konwencjonalnej „Orzesznik” nie przenosi głowicy bojowej, co drastycznie ogranicza jego użyteczność jako broni. 12 lutego na Ukrainie ogłoszono szeroko zakrojoną alarm powietrzny z powodu zagrożenia atakiem balistycznym, co świadczy o świadomości władz co do potencjalnych działań przeciwnika. Ekspert wojskowy Ołeksandr Kowalenko poinformował, że odpalenia miały charakter imitacyjny, co podkreśla, iż groźby te są bardziej elementem presji psychologicznej niż realnym niebezpieczeństwem.

„Rosja nie może jej użyć jako pocisku bojowego, ponieważ oznaczałoby to atak nuklearny”

Andrij Tkaczuk

Wskazuje to, że prawdziwym adresatem tego „pokazu rakietowego” nie jest Kijów, lecz zachodnie stolice, które mają interes w stabilności regionu.

Obawa przed niekontrolowaną eskalacją

W tym kontekście pojawia się pytanie: dlaczego Rosja nie przekracza „czerwonych linii”? Wielu specjalistów uważa, że świadczy to o obawie przed eskalacją konfliktu, która mogłaby doprowadzić do nieprzewidywalnych konsekwencji dla wszystkich stron. Jednocześnie fiasko taktyki terroru energetycznego, z którym zmierzyła się Rosja, może ją również skłaniać do większej ostrożności w działaniach.

Groźby użycia pocisku balistycznego „Orzesznik” należy zatem traktować jako element wojny informacyjnej, służący zastraszaniu i pokazowi siły, ale nie jako realny krok w kierunku działań zbrojnych. Podkreśla to złożoność współczesnych relacji militarno-politycznych oraz wagę analizy kampanii dezinformacyjnych.

Wydarzenia te rozgrywają się na tle zaostrzającego się od kilku lat konfliktu w Ukrainie. Rosja wykorzystuje operacje informacyjne do kreowania określonego klimatu psychologicznego, który ma wpływać na decyzje polityczne państw Zachodu. Kluczowe jest uważne śledzenie rozwoju sytuacji, ponieważ presja psychologiczna może oddziaływać na reakcję społeczności międzynarodowej oraz poziom wsparcia dla Ukrainy w jej walce o suwerenność. Rosyjska propaganda konsekwentnie testuje granice odporności psychologicznej zarówno ukraińskiego społeczeństwa, jak i jego partnerów.


Czytaj także

Reklama