Sporting Lizbona miażdży Bodo/Glimt 5:0 i melduje się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
Fenomenalny wieczór w Lizbonie: Sporting rozbija norweskiego rywala
Jak informuje Novyny.live: Portugalski zespół z Lizbony, Sporting CP, odniósł spektakularne zwycięstwo nad norweskim Bodo/Glimt w rewanżowym starciu 1/8 finału Ligi Mistrzów edycji 2025/26, wygrywając aż 5:0. Dzięki tej wygranej ekipa z Portugalii zdołała odwrócić losy dwumeczu po porażce 0:3 w pierwszym spotkaniu, zapewniając sobie awans do kolejnej rundy rozgrywek.
Przebieg rywalizacji
Mecz rozegrano 17 marca 2026 roku na Estadio Jose Alvalade w Lizbonie. Gospodarze od początku narzucili swoje tempo, oddając łącznie ponad 30 strzałów na bramkę przeciwnika. Bramki dla Sportingu zdobywali:
- Inacio w 34. minucie
- Goncalves w 61. minucie
- Suarez w 78. minucie z rzutu karnego
- Araujo w 92. minucie
- Nell w 120+1. minucie
Dzięki temu triumfowi Sporting jako pierwszy zespół zapewnił sobie miejsce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w tym sezonie. Drużyna pokazała nie tylko znakomitą formę, ale także ogromną determinację w dążeniu do sukcesu w tych elitarnych europejskich rozgrywkach.
To osiągnięcie Sportingu nie tylko dowodzi siły drużyny, ale także uwydatnia, jak kluczowa jest odporność psychiczna w turniejach najwyższej rangi. – Znany komentator sportowy
Awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów otwiera przed klubem nowe perspektywy i daje realną szansę na walkę o trofeum na arenie międzynarodowej. Kolejne mecze zweryfikują, czy Sporting zdoła utrzymać tę dyspozycję i kontynuować passę sukcesów w turnieju.
Czytaj także
- MŚ 2026: Faza grupowa za nami – Francja zdemolowała Norwegię, Senegal rozbił Irak
- Mistrzostwa Świata 2026: 48 drużyn w 12 grupach i terminarz spotkań na 26-27 czerwca
- Mistrzostwa Świata 2026: Kylian Mbappé prześcignął Messiego w klasyfikacji strzelców
- Agit Kabajel z szacunkiem o Aleksandrze Usyku po rezygnacji z pasów mistrzowskich
- Po rezygnacji z pasów, Verhoeven wyzywa Usyka na drugą walkę
- Usyk rezygnuje ze wszystkich pasów mistrzowskich – dlaczego to nie oznacza końca kariery

