Rosja zaatakowała społeczność Białocerkiewską dronami: są ofiary i ranni.

Rosja zaatakowała społeczność Białocerkiewską dronami: są ofiary i ranni
Rosja zaatakowała społeczność Białocerkiewską dronami: są ofiary i ranni

Jak informuje inkorr.com: W nocy z 1 na 2 września rosyjskie siły zaatakowały dronami obwód kijowski, w tym społeczność Białocerkiewską. O tym poinformował pełniący obowiązki burmistrza Białej Cerkwi Wołodymyr Wowkotrub na swojej stronie na Facebooku. Społeczność jest atakowana przez wroga już drugą noc z rzędu.

'Drugą noc z rzędu społeczność Białocerkiewska znosi atak wrogich dronów. W wyniku tego doszło do pożaru. Niestety, są ranni i wiadomo o jednym zmarłym. Wszystkie odpowiednie służby już pracują nad usunięciem skutków' – napisał p.o. burmistrza.

Wołodymyr Wowkotrub również zaznaczył, że w niektórych rejonach można obserwować zadymienie. Jeśli zauważono uszkodzenia budynków mieszkalnych, mieszkańcy powinni kontaktować się z CORS pod następującymi numerami:

  • 0673107755:
  • 0993107755;
  • 0633107755.

W nocy 2 września rosyjscy okupanci również zaatakowali Sumy dronami, co doprowadziło do pożarów i ran. Według słów szefa OWA Sumskiemu Olegowi Hryhorowi, po ataku wybuchł wielki pożar, który zniszczył budynki w rejonie Zarićnym miasta.

Pełniący obowiązki burmistrza Sum Artëm Kobzar potwierdził ostrzał budynku niemieszkalnego obok przedszkola.

Obecnie trwa dochodzenie w sprawie skutków ataku. Należy również zauważyć, że wieczorem 1 września doszło do ostrzału stacji kolejowej na Sumy, co doprowadziło do obrażeń u dyżurnego.

Według danych szefa OWA Sumskiemu, w wyniku ataku dronów w Sumach wybuchł duży pożar, który zniszczył budynki w rejonie Zarićnym miasta.

W trakcie ataku sił rosyjskich na obwód kijowski i Sumy w dniach 1-2 września wiele obiektów cywilnych zostało uszkodzonych. Ranny i martwy to przerażająca rzeczywistość, z jaką zmaga się ludność podczas wojny. Wszystkie służby zaangażowane w usuwanie skutków aktywnie pracują nad pomocą poszkodowanym i przywróceniem warunków mieszkaniowych. Sytuacja nadal jest napięta, a służby nadal monitorują skutki.

Czytaj także

Reklama