Po zasadzce pod Konstantynówką: jak przebiegała ryzykowna ewakuacja rannych.

Po zasadzce pod Konstantynówką: jak przebiegała ryzykowna ewakuacja rannych
Po zasadzce pod Konstantynówką: jak przebiegała ryzykowna ewakuacja rannych

Po sześciu dniach w pułapce: relacja z akcji ratunkowej

Jak informuje TSN.ua: W rejonie Konstantynówki 23 stycznia 2026 roku dwóch żołnierzy z 5. batalionu 112. Samodzielnej Brygady Obrony Terytorialnej wpadło w zasadzkę. Igor Maksymczuk, pseudonim "Chmiel", został postrzelony, a Władimir Aleksandrow, znany jako "Pozytyw", odniósł ranę nogi. Akcję ewakuacyjną, po kilku dniach przygotowań, rozpoczęto dopiero 29 stycznia. Takie opóźnienia są częste na froncie ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa zespołom medycznym.

Sytuacja była wyjątkowo trudna, ponieważ już 24 stycznia piechota z batalionu wykryła obecność wroga w pobliżu miejsca zdarzenia. Punktem zwrotnym okazał się 29 stycznia, kiedy na punkt pośredni dotarła zapasowa kamizelka łączności "Targ-3K", a główna kamizelka systemu "Ryś PRO" rozpoczęła działanie tego samego ranka. W operacji wzięło udział ponad 30 osób z 5. batalionu 112. Brygady Obrony Terytorialnej. Stan Władimira Aleksandrowa, który miał zmiażdżoną kość miednicy i uszkodzony staw, w momencie ewakuacji oceniano jako stabilny.

Ratunek i niewiadoma

Niestety, jak poinformowała służba prasowa 112. Brygady Obrony Terytorialnej, los Igora Maksymczuka ("Chmiela") pozostaje nieznany. Mimo tej straty, ewakuację uznano za sukces dzięki skoordynowanej pracy całego zespołu, co pozwoliło ocalić życie drugiemu z rannych.

To zdarzenie uwidacznia złożoność i niebezpieczeństwa, z jakimi mierzą się żołnierze na pierwszej linii, oraz kluczowe znaczenie zgranych działań w sytuacjach kryzysowych. — Służba prasowa 112. Samodzielnej Brygady Obrony Terytorialnej

Ewakuacja rannych z pola walki to fundament wojskowej medycyny polowej, często decydujący o przeżyciu, nawet w ekstremalnych warunkach bojowych. Niepewny los jednego z żołnierzy przypomina jednak o nieustannym ryzyku i wysokiej cenie, jaką płacą ukraińscy wojskowi w tym konflikcie.


Czytaj także

Reklama