Rosyjska gospodarka pęka w szwach: ponad pół miliona obywateli ogłosiło upadłość.
Kryzys gospodarczy w Rosji
Jak informuje Espreso.tv: Były ambasador Izraela w Rosji, Arkadij Milman, wyraził głębokie zaniepokojenie poważnym kryzysem gospodarczym, który dotknął Rosję. Zwrócił uwagę na rosnącą liczbę bankructw oraz problemy w sektorze bankowym. Mimo to Milman podkreślił, że sytuacja ta nie doprowadzi do zakończenia wojny.
Według niego ponad pół miliona osób w Rosji ogłosiło już bankructwo, co świadczy o poważnych trudnościach ekonomicznych kraju. Deficyt budżetowy Rosji w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku wyniósł 5,9 biliona rubli. Te liczby budzą niepokój w społeczeństwie, które coraz częściej krytykuje władze.
„Sytuacja kryzysowa w Rosji dzisiaj bez wątpienia istnieje” – stwierdził Arkadij Milman.
W obliczu spowolnienia gospodarczego rosyjskie władze zmuszone są zwiększyć wydatki na wojnę o 40% od 18 czerwca 2026 roku. To jeszcze bardziej uwypukla priorytety państwa w zakresie prowadzenia działań zbrojnych, pomimo narastających problemów wewnętrznych. Dodatkowo od początku 2026 roku Rosja straciła co najmniej 7 miliardów dolarów w wyniku ataków na infrastrukturę rafineryjną, co również negatywnie wpłynęło na sytuację ekonomiczną. Mimo tych strat, 23 czerwca 2026 roku Rosji udało się zwiększyć eksport ropy rurociągowej o 22% w skali miesiąca.
Milman wskazał, że „wszystko pęka w szwach”, podkreślając niestabilność w kraju. Zauważył, że w sytuacji, gdy gospodarka przeżywa poważne trudności, „Putin ma w nosie, ile osób ginie”. Te słowa odzwierciedlają obawy eksperta co do tego, jak problemy ekonomiczne mogą wpłynąć na stabilność polityczną w Rosji, ale nie zmienią jej militarnych ambicji.
Społeczne skutki trudności gospodarczych
Sytuacja gospodarcza w Rosji opisana przez Milmana wskazuje na głęboki stan kryzysowy, który może mieć dalekosiężne konsekwencje nie tylko dla polityki wewnętrznej, ale także dla stosunków międzynarodowych. Wzrost napięć społecznych wynikających z problemów ekonomicznych może prowadzić do protestów i krytyki władz, jednak według eksperta nie wpłynie to na kontynuację działań wojennych. Jednocześnie zwiększanie wydatków na wojnę w czasie spowolnienia gospodarczego może wywołać jeszcze większe niezadowolenie w społeczeństwie, co zagraża stabilności reżimu.
Czytaj także
- Kierunek inflacji na Ukrainie się odwraca: paliwo tanieje, a usługi drożeją
- Rosjanie masowo kupują nieruchomości za granicą. Obawy przed nową falą mobilizacji napędzają emigrację
- Rosja po raz pierwszy przyznaje: brak paliwa po atakach dronów. Kolejki na stacjach i problem dla 50 milionów obywateli
- 3,35 miliarda dolarów z Banku Światowego trafiło do Ukrainy – na co zostaną przeznaczone?
- Od 15 lipca w Kijowie drożej: bilet za 30 hrywien i nowe karnety
- 3,39 mld dolarów z Banku Światowego trafia do Ukrainy – oto priorytety wydatków

