Ekspert ostrzega: ropa może podrożeć do 120 dolarów – oto przyczyny.
Prognoza wzrostu cen ropy naftowej
Jak informuje Novyny.live: Analityk Ołeksij Kuszcz przewiduje, że cena baryłki ropy może osiągnąć 120 dolarów. Obecnie surowiec kosztuje około 115 dolarów za baryłkę. Głównym powodem ma być eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie. Kuszcz przyznaje, że jego wcześniejsze szacunki zakładały poziom 80 dolarów, później 90–100 dolarów, a teraz wskazuje na trzeci punkt – 120 dolarów za baryłkę.
„Trzecia część mojej prognozy dotyczącej cen ropy to właśnie osiągnięcie pułapu 120 dolarów za baryłkę” – powiedział Ołeksij Kuszcz.
Dodał również, że „poziom bardzo wysoki definiujemy jako przekroczenie 100 dolarów za baryłkę”.
Sytuacja na rynku ropy
Warto przypomnieć, że od 13 marca bieżącego roku Stany Zjednoczone czasowo zezwoliły na zakup ropy z Rosji. Jednak były prezydent Donald Trump zapowiedział, że sankcje wobec Federacji Rosyjskiej pozostaną w mocy nawet po zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Globalny rynek ropy pozostaje zatem niestabilny, a dalszy rozwój wydarzeń może znacząco wpłynąć na kształtowanie się cen w tym sektorze. Wzrost notowań do poziomu 120 dolarów za baryłkę może sygnalizować poważne przemiany gospodarcze i polityczne na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w regionie Bliskiego Wschodu. Eksperci podkreślają, że stabilność cen zależy od wielu czynników, w tym decyzji politycznych i działań głównych producentów. W obecnej sytuacji monitorowanie cen ropy pozostanie kluczowym elementem analizy światowej gospodarki oraz rynku energetycznego.
Czytaj także
- Ciosy w rafinerie i zaostrzone sankcje: Ekspert wskazuje moment przełomowy dla Moskwy
- 70 miliardów euro dla Ukrainy: co przyniesie szczyt NATO w Ankarze?
- Stany Zjednoczone odpowiedziały ogniem po tym, jak Iran złamał rozejm i uderzył w statki w Cieśninie Ormuz
- Donald Trump o zestrzeleniu amerykańskich dronów: to naruszenie rozejmu z Iranem
- Ataki na Moskwę i brak paliwa: rosyjskie straty sięgają 7 miliardów dolarów przez działania Ukrainy
- USA ma być płatnym ochroniarzem Bliskiego Wschodu: Trump chce 20% dochodów regionu

