Mieszkańcy Charkowa bez prądu i ogrzewania: 'Depresja wróciła, choć była w remisji prawie rok'.
Decyzja o wyjeździe i codzienna udręka
Jak informuje TSN.ua: Annet Korniłowa, mieszkanka Charkowa, opisała wojenną rzeczywistość miasta, w której brak ogrzewania, prądu i wody prowadzi do wyczerpania fizycznego i psychicznego. W jej mieszkaniu nie ma ciepła od końca stycznia, a temperatura wewnątrz spada do około +7°C. Braki w dostawach prądu trwają nawet 8–10 godzin na dobę, paraliżując normalne funkcjonowanie. W takich warunkach, po niemal rocznej przerwie, powróciła u niej kliniczna depresja, a lekarze zwiększyli dawki przyjmowanych leków przeciwdepresyjnych. Charków, jako miasto przyfrontowe, od miesięcy mierzy się z systematycznym niszczeniem infrastruktury energetycznej.
„Wyjedź cicho” – gorąca dyskusja w sieci
W mediach społecznościowych pojawiają się skrajne reakcje na los mieszkańców Charkowa. Jedna z użytkowniczek, Swietłana, napisała:
„Nikt nikogo nie ewakuuje, ale też nikt nie jest winny temu, że Charków jest miastem przyfrontowym. Dlaczego, jeśli nie organizujesz wyjazdu, nie możesz po prostu wyjechać w ciszy?”
Inna, Tatiana, pytała: „Po co w ogóle pisać o tym publicznie?”. Komentarze te odzwierciedlają różne postawy wobec radzenia sobie w ekstremalnej sytuacji.
Jeszcze inna osoba, Olena, stanęła w obronie Annet: „Nie mówcie bzdur! To normalna kobieta. Powiedziała, co myśli. Ja ją doskonale rozumiem”. Dodała też: „Dlaczego niektórych tak irytują ludzie słabsi od nich?”. Widać tu wyraźny podział – część osób szuka w takich wypowiedziach wspólnoty doświadczeń, a inni postrzegają je jako przejaw słabości.
Lucia, uczestniczka dyskusji, skomentowała: „Zgadzam się, że ten ciągły narzek na 'niezłomność' jest bardzo toksyczny. To był taki krzyk rozpaczy…”. Jej słowa zwracają uwagę na potrzebę uznania prawa do emocjonalnego załamania w czasie wojny.
Ekspert: Nie ma ludzi niezniszczalnych
Sytuacja w Charkowie pokazuje, że w warunkach długotrwałego kryzysu nawet najbardziej odporni ludzie mogą poczuć wyczerpanie i beznadzieję. Psycholodzy podkreślają, że „nikt nie jest niezniszczalny w nieskończoność”, a proszenie o pomoc w takich okolicznościach jest całkowicie normalne. To ważne, by osoby doświadczające podobnych trudności nie zostawały z nimi same i szukały wsparcia.
Dla wielu mieszkańców, jak Annet Korniłowa, codzienna walka o podstawowe warunki bytu staje się nie do zniesienia, co zmusza ich do rozważenia opuszczenia miasta. W tych ciężkich czasach kluczowe jest społeczne uznanie ich cierpienia i okazanie realnej pomocy.
Czytaj także
- Rosyjscy agenci werbują Ukrainki do zabijania żołnierzy: sześć ofiar otruto metadonem
- Problemy z amerykańskimi samochodami w Polsce: chodzi o reflektory
- Trzech oficerów na ławie oskarżonych w Charkowie – zmuszali podwładnych do oddawania dodatków bojowych
- Sześć miesięcy na zgłoszenie roszczeń: czy spadkobiercy muszą spłacać długi zmarłego?
- Nawet 12 300 zł miesięcznie dla bezrobotnych w Ukrainie: kto może liczyć na wsparcie finansowe
- Nawet 12 300 zł dla przesiedleńców – ruszył nabór wniosków o nowe wsparcie

