Obcokrajowca zatrzymano za przemycanie osób powołanych do wojska do Mołdawii: grozi mu 9 lat.

Obcokrajowca zatrzymano za przemycanie osób powołanych do wojska do Mołdawii: grozi mu 9 lat
Obcokrajowca zatrzymano za przemycanie osób powołanych do wojska do Mołdawii: grozi mu 9 lat

Mężczyzna pochodzenia obcego postanowił łatwo zarobić, pomagając ludziom nielegalnie przekroczyć granicę między Ukrainą a Mołdawią za niską cenę. Jednak jego plany spaliły na panewce – podczas ostatniego przewozu został złapany na gorącym uczynku, więc teraz grozi mu długi pobyt za kratkami.

Szczegóły sprawy

Razem z nieznanym wspólnikiem, obcokrajowiec wyszukiwał żołnierzy przez media społecznościowe i proponował im drogę na drugą stronę. W ramach tej transakcji przewoził ich samochodem do granicy, aby mogli zniknąć w Mołdawii. Za tę 'usługę' otrzymywał 8000 dolarów. Po spotkaniu w Odessie, obcokrajowiec doradził mieszkańcowi Odessy, co robić, i zawiózł go do jednej z wsi w rejonie Podolskim. Za to otrzymał 500 dolarów i zapewnił tymczasowy schron. Następnie klient miał dowiedzieć się od wspólnika, jak przejść przez granicę i zapłacić resztę gotówki.

Jakie kara czeka

Obcokrajowcowi postawiono zarzuty na podstawie artykułu 332 (nielegalne przemycanie osób przez granicę), co grozi mu karą pozbawienia wolności do 9 lat z konfiskatą mienia.

Wcześniej opowiadaliśmy o funkcjonariuszu, który organizował schematy nielegalnego przemieszczania osób, a teraz – o dostawie do Mołdawii za 2,1 tysiąca dolarów.

W tym artykule opisano przypadek mężczyzny pochodzenia obcego, który nielegalnie przemycał ludzi z Odessy do Mołdawii za dużą sumę pieniędzy. W wyniku jego działań grozi mu poważna kara – do 9 lat więzienia z konfiskatą mienia. Takie działania dotyczące nielegalnej migracji mogą mieć poważne konsekwencje, dlatego ważne jest, aby zawsze przestrzegać przepisów prawa danego kraju. Na przykładzie tej historii możemy zobaczyć, jak organy ścigania wykrywają i przerywają naruszenia prawa, które mają na celu nieodpowiednią działalność w sferze migracji.


Czytaj także

Reklama