Syn zabił ojca w Poltawszczyźnie: policja ujawnia szczegóły tragedii.

Syn zabił ojca w Poltawszczyźnie: policja ujawnia szczegóły tragedii
Syn zabił ojca w Poltawszczyźnie: policja ujawnia szczegóły tragedii

Jak informuje ТСН: Policja poinformowała o bulwersującym morderstwie w rejonie Mirhorod na Poltawszczyźnie, gdzie, według lokalnych mieszkańców, syn zabił swojego ojca.

Incydent miał miejsce w wsi Wielkie Budyszcze. Jak informują organy ścigania, lokalni mieszkańcy zgłosili im odkrycie mężczyzny bez oznak życia.

Szczegóły wydarzenia

Na miejsce zdarzenia szybko przybyła grupa dochodzeniowo-śledcza, biegły sądowy oraz kryminaliści. Podczas oględzin ciała zmarłego stwierdzono wyraźne oznaki śmierci gwałtownej. "Rozpoczęto postępowanie w fazie przygotowawczej", mówi w komunikacie.

Organom ścigania udało się ustalić, że w jednym z domów jednorodzinnych doszło do konfliktu między krewnymi. Podczas kłótni mężczyzna urodzony w 1981 roku najprawdopodobniej zadał śmiertelne obrażenia swojemu krewnemu, prawdopodobnie ojcu, urodzonemu w 1955 roku. Czy rzeczywiście są ojcem i synem, policja nie precyzuje.

Dodatkowe fakty

W tym samym domu znaleziono również towarzyszkę zmarłego, która była bez oznak życia. Na jej ciele nie stwierdzono śladów śmierci gwałtownej. Prawdopodobnie kobieta zmarła z powodu wychłodzenia, a jej ciało zostało skierowane na ekspertyzę w celu ustalenia przyczyny śmierci.

Podejrzany został aresztowany, a w tej sprawie wszczęto postępowanie w fazie przygotowawczej na podstawie artykułu 115 (morderstwo umyślne). Za popełnione przestępstwo grozi mu nawet piętnaście lat pozbawienia wolności.

Wcześniej lokalni mieszkańcy donosili, że syn zabił ojca w Wielkich Budyszczach, a także że z nieznanych okoliczności zmarła jego towarzyszka. Wiadomo, że syn wcześniej odbywał karę więzienia za morderstwo.

Ta tragedia ponownie zwraca uwagę na problem przemocy w rodzinie, która dotyka nie tylko ofiary, ale także całe społeczeństwo. Policja wzywa wszystkich, którzy byli świadkami lub ofiarami przemocy, aby nie milczeli i zgłaszali się po pomoc.


Czytaj także

Reklama