NATO nie zostawi Ukrainy: kiedy rozpoczną się negocjacje pokojowe.
Jak informuje inkorr.com: Przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, Giuseppe Caveo Dragone, oświadczył, że sojusz nie zostawi Ukrainy bez wsparcia, dopóki nie pojawią się możliwości do negocjacji pokojowych. Wojna między Rosją a Ukrainą trwa, ale nastał już czas, aby szukać rozwiązań poprzez dialog.
Z operacyjnego punktu widzenia, 'prawie nadszedł czas, aby usiąść do stołu negocjacyjnego, bo to strata życia jest bezsensowna.'
Dragone uważa, że agresywne działania Rosji przeciwko Ukrainie doprowadziły do strategicznej porażki dla prezydenta Putina, ponieważ były katalizatorem przystąpienia Finlandii i Szwecji do NATO. Ostrzega również przed możliwymi zagrożeniami dla krajów bałtyckich i obiecuje wspólną odpowiedź sojuszu w przypadku agresji.
'NATO pozostaje sojuszem nuklearnym, ale jego strategia jest ukierunkowana na odstraszanie,' podkreślił Dragone.
Giuseppe Caveo Dragone podkreślił znaczenie wzmocnienia zdolności obronnych Europy i wsparcia krajów, które odczuwają zagrożenia. Modernizacja systemów bezpieczeństwa i wspólne odstraszanie agresorów pozostają priorytetami dla NATO.
'Sojusz jest wiarygodny, dojrzały, panuje w nim solidarność, co jest naszym centrum ciężkości. Sojusz jest silniejszy niż nasi przeciwnicy, i będziemy wspierać Ukrainę do dnia, w którym zapanuje pokój,' podsumował Dragone.
Oświadczenia przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO świadczą o gotowości sojuszu do dalszego wspierania Ukrainy i wzmacniania obrony w Europie, dopóki nie osiągnięty zostanie trwały pokój i stabilność w regionie.
Czytaj także
- Lipcowe prognozy dla hrywny: gwałtowne zmiany kursu dolara i euro
- Kryzys paliwowy w Rosji: plony 2026 zagrożone – zebrano zaledwie 3%
- Promocje nawet do 60% w popularnych sieciach handlowych – co opłaca się kupić 3 lipca
- Kryzys paliwowy w Rosji po atakach Ukrainy: niedobory surowców się pogłębiają
- Kary nawet do 735 000 zł: nowe limity przechowywania paliwa w 2026 roku
- Który popularny producent samochodów rujnuje portfele kierowców? Analiza 900 000 kolizji

