Nocny atak dronów na Kijowszczyznę: 17 rannych, w tym dzieci, jest ofiara śmiertelna.
Ukraina ponownie pod ostrzałem dronów-kamikadze
Jak informuje TSN.ua: W nocy z 26 lutego Ukraina odparła atak wrogich bezzałogowców Shahed, wystrzelonych z kilku kierunków. Nalot prowadzony był ze wschodu i północy. W jego wyniku w obwodzie kijowskim rany odniosło 17 osób, a wśród poszkodowanych jest czworo dzieci. W rejonie fastowskim odnotowano także jedną ofiarę śmiertelną.
Drony zaobserwowano w różnych regionach kraju. Wrogie bezzałogowce leciały w kierunku Charkowa od zachodu. Pojazdy powietrzne wykryto również w rejonie Chołmów i Pryłuk w obwodzie czernihowskim – zmierzały one na zachód. Kolejne BSP zauważono na granicy obwodów sumskiego i połtawskiego, kierując się na południowy zachód, a także na południe od Połtawy, gdzie ich trasa wiodła na południe. Dodatkowo, drony zarejestrowano nad akwenem Morza Czarnego, zmierzające w stronę miejscowości Południowe oraz Wyłkowe i Izmaił.
Papież Leon XIV po tym masowym ataku wystosował apel o pokój.
Ataki dronów na terytorium Ukrainy są elementem szerszej, trwającej kampanii, mającej na celu wyczerpanie systemu obrony powietrznej kraju. Te wydarzenia pokazują ciągłe napięcie w regionie i realne zagrożenie, na jakie narażeni są cywile w czasie konfliktu zbrojnego. Eskalacja działań wojennych podkreśla wagę międzynarodowego wsparcia oraz apeli o zaprzestanie walk, kierowanych przez przywódców światowych. Tego typu incydenty mają wpływ zarówno na sytuację wewnętrzną Ukrainy, jak i na kształtowanie polityki międzynarodowej.
Czytaj także
- Węgierski kanał na YouTube ukraińskiego nadawcy: 340 tys. wyświetleń w kilka dni od startu
- Szef dyplomacji Ukrainy alarmuje: Rosja nasila ataki na cywilów – kolejne ofiary śmiertelne
- Kreml zaciska pasek: Rosjanie racjonują pociski na froncie
- Ukraińskie służby oskarżają dziesięciu żołnierzy rosyjskich o ataki dronów na cywilów w Chersoniu
- Nowa głowica bojowa w rosyjskich „Kalibrach”. Co ustaliło ukraińskie ministerstwo obrony?
- Ukraińcy odparli zagrożenie na południu, ale Rosjanie napierają na Konstantynówkę

