Kreml milczy o rocznicy wojny, strasząc Zachód 'brudną bombą' dla Ukrainy.
Czwarta rocznica inwazji w cieniu propagandy
Jak informuje Novyny.live: 24 lutego 2024 roku minęły cztery lata od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Kremlowskie władze praktycznie pominęły milczeniem tę rocznicę, a także brak znaczących sukcesów na froncie. Skupiono się natomiast na oskarżeniach pod adresem Wielkiej Brytanii i Francji o rzekome dostarczenie Ukrainie taktycznej broni jądrowej, określanej jako 'brudna bomba'.
Rosyjski wywiad utrzymuje, że te państwa próbują wyposażyć Ukrainę w niebezpieczny arsenał. Wysocy rangą rosyjscy urzędnicy uznali takie działania za niedopuszczalne i prowadzące do eskalacji, co ich zdaniem stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji. Do narracji tej dołączył były prezydent Dmitrij Miedwiediew, stwierdzając, że Rosja powinna użyć broni jądrowej przeciwko celom na Ukrainie oraz 'państwom-dostawcom'. Podkreślił, że mogłoby to obejmować wykorzystanie taktycznej (nie-strategicznej) broni atomowej.
Stały element retoryki atomowej
Wątek 'brudnej bomby' pojawia się w rosyjskiej propagandzie regularnie od 2022 roku. W 2023 roku rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa ponownie o tym wspomniała, twierdząc, że taki ładunek miał rzekomo trafić do portu w Odessie. Kreml konsekwentnie wykorzystuje ten temat do usprawiedliwiania swoich działań i podsycania napięcia w regionie.
Decyzja o przemilczeniu rocznicy i braku postępów militarnych idzie w parze z ofensywą informacyjną i oskarżeniami kierowanymi pod adresem Zachodu. Taka strategia wydaje się próbą odwrócenia uwagi opinii publicznej od wewnętrznych i zewnętrznych problemów kraju. Rosyjska retoryka nuklearna podkreśla utrzymujące się wysokie napięcie w relacjach z Zachodem i służy Moskwie do legitymizacji jej agresji na arenie międzynarodowej. Użycie wątku atomowego w kampaniach dezinformacyjnych może świadczyć o chęci zastraszenia i wzmocnienia pozycji przetargowej, zwłaszcza w obliczu militarnych trudności. Może też odzwierciedlać rosnący niepokój Kremla wobec skali zachodniego wsparcia dla Ukrainy i jej zdolności do stawiania oporu.
Czytaj także
- Rosyjski dron uderzył w blok w Rumunii. Czy NATO odpowie na nowe wyzwanie?
- Kreml dementuje plotki o nowej fali mobilizacji – co to oznacza dla Ukrainy?
- Narwa na celowniku Kremla: Estonia u progu wojny hybrydowej
- Amerykański ekspert o zagrożeniu dla NATO: Rosja nie ma szans na zwycięstwo w starciu o przesmyk suwalski
- Po zamknięciu Cieśniny Ormuz przez Iran, Miedwiediew ostrzega przed ryzykiem wojny nuklearnej
- Rosja rzuca wyzwanie Estonii: Miedwiediew formułuje żądania terytorialne

