Premier Polski ostrzega: wyjście USA z NATO i wstrzymanie pomocy dla Ukrainy to realizacja scenariusza Putina.
Stanowisko szefa polskiego rządu
Jak informuje UATV: Donald Tusk odniósł się do doniesień o możliwym wystąpieniu Stanów Zjednoczonych z Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz zaprzestaniu wsparcia dla Kijowa. Zdaniem premiera Polski, takie posunięcia wprost służą interesom Kremla. Tusk zwrócił uwagę, że ryzyko rozpadu NATO, łagodzenie sankcji wobec Rosji, głęboki kryzys energetyczny w Europie, a także blokowanie przez Viktora Orbána unijnego kredytu dla Ukrainy tworzą układ, który – jak to ujął – przypomina wymarzony wariant dla rosyjskiego przywódcy.
Konsekwencje dla bezpieczeństwa kontynentu
W tym kontekście warto przypomnieć, że Waszyngton rozważa zmianę dotychczasowej polityki wobec NATO, a sekretarz stanu Marco Rubio publicznie sygnalizował już taką możliwość. Co więcej, administracja amerykańska złagodziła restrykcje nałożone na rosyjską ropę, co budzi niepokój wśród europejskich liderów. Tusk podkreśla, że takie decyzje mogą poważnie zachwiać bezpieczeństwem Europy i osłabić zdolność do obrony Ukrainy.
Wypowiedź Tuska to nie tylko wyraz zaniepokojenia ewentualną zmianą kursu w polityce zagranicznej USA, ale też szerszy obraz sytuacji geopolitycznej na Starym Kontynencie. Wobec rosnącej presji ze strony Moskwy kluczowe jest, aby państwa europejskie zachowały jedność w poparciu dla Ukrainy oraz w przeciwdziałaniu rosyjskiej agresji. Relacje między NATO a Stanami Zjednoczonymi pozostają fundamentem stabilności w regionie.
Czytaj także
- Waszyngton chce wzmocnić swój arsenał w Europie – które państwa mogą przyjąć głowice nuklearne
- Były ambasador Ukrainy w Polsce, Decycia, wzywa do zachowania rozwagi w sporze o UPA
- Polska reaguje na decyzję Zełenskiego o nadaniu jednostce specjalnej imienia UPA
- Po ataku drona na Rumunię polski premier wzywa Europę do traktowania rosyjskich gróźb poważnie
- Ukraina i Polska: jak unikać publicznych konfliktów dla strategicznego partnerstwa
- Nowe porozumienie obronne Warszawa–Londyn: co zmieni się w bezpieczeństwie?

