Nocny atak na Kijów: ratownicy zakończyli prace, zginęło cztery osoby.

Nocny atak na Kijów: ratownicy zakończyli prace, zginęło cztery osoby
Nocny atak na Kijów: ratownicy zakończyli prace, zginęło cztery osoby

Jak informuje ТСН: Ratownicy zakończyli prace ratunkowe w wszystkich dzielnicach Kijowa, które ucierpiały w wyniku nocowego rosyjskiego ostrzału. W wyniku tego ataku zginęły cztery osoby, a 25 osób odniosło obrażenia różnego stopnia ciężkości.

Państwowa Służba Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS) poinformowała, że operacja poszukiwawczo-ratunkowa trwała nieprzerwanie, pomimo trudnych warunków i ryzyka kolejnych uderzeń. Oddziały DSNS udało się uratować 32 mieszkańców uszkodzonych budynków.

„Stan na godz. 17:00, w wyniku ataku rosyjskiego, pokrzywdzonych zostało 25 osób, w tym pięciu ratowników, którzy wykonywali swoje obowiązki. Niestety, cztery osoby zginęły. Ratownicy pracowali od nocy w kilku dzielnicach Kijowa, aby szybko zlikwidować pożary i usunąć gruz”, - podano w DSNS.

Na miejscach trafień pracowali również specjaliści z psychologicznej służby, którzy udzielili pomocy około 80 mieszkańcom Kijowa, którzy przeżyli stres lub stracili swoje mienie.

Co wiadomo o ataku na Kijów

W nocy z 9 na 10 stycznia Rosjanie celowo zaatakowali kotłownie w Kijowie. W niektórych dzielnicach stolicy nastąpiły wyłączenia prądu oraz zakłócenia w dostawach wody z powodu uszkodzenia stacji, linii i obiektów generacyjnych.

W wyniku ostrzałów zginęły cztery osoby, a co najmniej 25 odniosło obrażenia.

Podczas masowego ataku powietrznego na Kijów, rosyjskie wojska, według wstępnych ocen, użyły dziesiątek rakiet różnych typów oraz ponad dwustu dronów uderzeniowych.

Niestety, w wyniku nocnego ataku zginął 56-letni medyk Siergiej Smoliak, który miał 30-letnie doświadczenie i bardzo kochał swoje wnuczki. Tragiczny incydent miał miejsce, gdy ekipa karetki próbowała uratować poszkodowanych na prospekcie Bieżana.

Ten atak stał się kolejnym smutnym przypomnieniem o wojnie, która toczy się na Ukrainie, oraz o cenie, jaką płacą zwykli ludzie. Ratownicy i medycy, ryzykując swoim życiem, nadal wykonują swoje obowiązki w niebezpiecznych warunkach, starając się pomóc tym, którzy najbardziej tego potrzebują.


Czytaj także

Reklama