Rodziny jeńców wyszły na akcję w Odessie: jak bronią uwagi do zaginionych.
W Odessie odbyła się akcja na rzecz jeńców i zaginionych wojskowych oraz cywilów. Rodziny opowiadały swoje historie, dzieliły się bólem i wzywały do nie milczenia. Dla nich jest to sposób na utrzymanie uwagi społeczeństwa i władzy na tych, którzy nadal są w niewoli lub są zaginieni.
Historie rodzin jeńców i zaginionych
Prospekt Szewczenki tym razem stał się miejscem głośnego i bolesnego przypomnienia, gdzie zebrali się członkowie rodzin jeńców i zaginionych wojowników. Ludzie trzymali plakaty z fotografiami zaginionych wojowników i cywilów. Każde zdjęcie to historia, która nadal nie ma odpowiedzi.
Wśród tych, którzy wyszli tego dnia, była Olena Krasyanska. Czeka na swojego męża Serhija z 15. brygady 'Karadag'. Zaginął ponad pół roku temu, a od tamtej pory rodzina żyje w niepewności. Inna uczestniczka — Natalia, żona zaginionego Vitalija Wodinczara. Dla niej oczekiwanie trwa już dwa lata.
Wydarzenie w Odessie, w którym rodziny jeńców i zaginionych wojskowych oraz cywilów zebrały się na akcji, jest próbą zwrócenia uwagi społeczeństwa i władzy na problem tych, którzy znajdują się w niewoli lub w niepewności. Ludzie dzielą się swoimi bólami i historiami, mając nadzieję na wsparcie i rozwiązanie tych niemożliwych do zaakceptowania sytuacji.Czytaj także
- Ambasador Niemiec wywołał skandal w Mołdawii i Rumunii – kontrowersyjne uwagi o języku i religii
- Dymisja szefa MON wywołuje falę protestów wśród społeczeństwa i wojskowych
- Berlin i Paryż łączą siły: alarm terrorystyczny w Niemczech podniesiony do najwyższego poziomu
- Rzecznik praw obywatelskich żąda zmian w mobilizacji: bezkarność WKU prowadzi do eskalacji napięć społecznych
- Ukraińska flota odwraca losy na morzu: Pletenczuk o atakach na okręty Rosji
- Kryzys kadrowy w rosyjskiej armii według ukraińskiego generała: nowy pobór nie przyniesie sukcesu

