Rosjanie zabili lekarza pogotowia pod Kijowem: zginął podczas kolejnego ataku.

Rosjanie zabili lekarza pogotowia pod Kijowem: zginął podczas kolejnego ataku
Rosjanie zabili lekarza pogotowia pod Kijowem: zginął podczas kolejnego ataku

Jak informuje ТСН: 56-letni lekarz z Nowej Kachówki, który miał 30-letnie doświadczenie zawodowe oraz status osoby wewnętrznie przesiedlonej, zginął podczas wykonywania swoich obowiązków. Tragedia miała miejsce, gdy zespół pogotowia starał się pomóc poszkodowanym na prospekcie Bazańskim, gdzie uderzył rosyjski dron 'Shahed' podczas ponownego ataku.

Tragedia na wezwanie: jak zginął szef zespołu

'Siergiej Smoliak pracował u nas jako paramedyk przez trzy lata. To był pozytywny i wspaniały człowiek, kompetentny i oddany swojej pracy specjalista. Nigdy nie odmawiał wyjazdów. Tak było też w zeszłą noc, gdy zdarzyła się tragedia. To stało się na prospekcie Bazańskim o 2:37 w nocy. Na miejsce wyjechały trzy zespoły medyczne. Gdy nasi koledzy już mieli zamiar wyjeżdżać, doszło do kolejnego ataku. Siergiej Smoliak zginął na miejscu. Jeszcze czterech medyków zostało rannych w wyniku tego ataku: dwóch paramedyków i dwie sanitariuszki,' relacjonuje

Mykoła Bliźniuk, zastępca dyrektora Centrum Ekstremalnej Pomocy Medycznej i Medycyny Katastrof.

Koleżanki i koledzy Siergieja są wstrząśnięci tą stratą, ponieważ stracili wysoce wykwalifikowanego specjalistę, który zawsze pracował z uśmiechem, niezależnie od okoliczności, i był gotowy przyjść z pomocą w każdej chwili. Czterech jego kolegów również odniosło obrażenia.

'Siergiej Mykołajowycz pracował u nas przez trzy lata. Nigdy nie odmówił wezwania. I tym razem, jako szef zespołu medyków, od razu wyjechał na wezwanie, bo był duszą zespołu, a Rosjanie podstępnie go zabili,' dodaje

Mykoła Bliźniuk.

Prawdziwy rodzinny człowiek: życie po przeprowadzce z Nowej Kachówki

Siergiej Smoliak był porządnym człowiekiem i prawdziwym członkiem rodziny. Po rozpoczęciu wojny przeprowadził się z Nowej Kachówki do Kijowa. W jego rodzinie także jest lekarz – żona, która pracuje w medycynie.

'Zmarły zostawił syna i dwoje wnuków. Po prostu ich uwielbiał. Gdy tylko kończyła się zmiana, szybko się zbierał i biegł do nich. Wnuki były jego pasją. Bardzo je kochał i zawsze się o nie martwił. Można powiedzieć, że dwoje wnuków było sensacją jego życia,' podkreśla

Mykoła Bliźniuk.

30 lat w służbie: strata wysokiej jakości specjalisty

Ogólne doświadczenie Siergieja wynosiło 30 lat. Ukończył szkołę medyczną z wyróżnieniem i pracował jako starszy ratownik medyczny w Nowej Kachówce, posiadając wyższą kategorię.

'Siergiej Mykołajowycz bardzo kochał swoją pracę, w ciągu lat spędzonych w pogotowiu uratował niejedno ludzkie życie. Bardzo boli nas jego tragiczna śmierć – to dla nas ogromna strata,' mówią jego koledzy.

Tragiczna śmierć Siergieja Smoliaka stała się ciężką stratą nie tylko dla jego rodziny, ale także dla społeczności medycznej, która teraz stara się dochodzić do siebie po tym szoku. Jego oddanie zawodowi i gotowość do pomagania ludziom na zawsze pozostaną w pamięci tych, którzy go znali. Siergiej stał się symbolem odwagi i godności w czasach, gdy medycy wykonują swoją misję w obliczu zagrożenia życia.


Czytaj także

Reklama