Żołnierza, który przeżył na froncie, potrącił Jaguar na przejściu: sprawa została przekazana do sądu.
Jak informuje ТСН: Sprawa dotycząca śmiertelnego wypadku drogowego w obwodzie rówieńskim została przekazana do sądu. W lutym zginął 35-letni żołnierz Siergiej Zabołocki, który odniósł ciężkie rany na froncie. Tragicznie, zginął w tyłach, przechodząc przez jezdnię na przejściu dla pieszych.
Rodzina Siergieja, która przeżyła tę stratę, wyraziła zaniepokojenie, że sprawca, przedstawiciel zamożnej rodziny, może pozostać bez kary.
Tragedia na 'zebrze'
Wypadek zdarzył się, gdy Siergiej wracał ze służby i wpadł pod koła drogiego samochodu na przejściu dla pieszych.
„W wyniku najechania pieszy został odrzucony na prawy pas ruchu, gdzie na niego wjechał jeszcze jeden samochód”, mówi prokurator obwodowy rówieński Ludmiła Szewczuk.
Świadkowie twierdzą, że Siergieja potrącił „mażor” w samochodzie marki „Jaguar”.
„Z relacji wynika, że wyszedł, spojrzał i nawet nie pomagał podnieść „Audi”, aby wyjąć ciało mężczyzny”, mówi wdowa Wiktoria Zabołocka.
Krewni obawiają się, że kierowca uniknie kary
Rodzina Siergieja — żona Wiktoria i matka Halina — są głęboko zaniepokojone, że sprawca może uniknąć odpowiedzialności. Po wypadku kierowcę „Jaguar’a” zabrano do szpitala, gdzie spędził miesiąc i ani razu nie skontaktował się z rodziną.
„Jak nam mówili ludzie, którzy ich znają, to wpływowa rodzina”, dodaje matka zmarłego Halina Zabołocka.
Wiktoria po raz pierwszy usłyszała głos sprawcy, gdy na telewizji pojawił się materiał o tragedii.
„Pojawił się nasz materiał, a w tym samym dniu zadzwonił do mnie, aby przeprosić”, mówi wdowa.
Sąd i sprawca
Po dziewięciu miesiącach śledztwa sprawa trafiła do sądu. 29-letni kierowca „Jaguar’a” został oskarżony, ponieważ jego działania były przyczyną śmierci pieszego.
„Ustalono, że to właśnie działania 29-letniego kierowcy doprowadziły do skutków, które nastąpiły, a mianowicie śmierci pieszego”, mówi prokurator Ludmiła Szewczuk.
Pierwszy komentarz oskarżonego
W sądzie oskarżony, unikając wzroku rodziny zmarłego, próbował przez adwokata odwołać areszt swojego samochodu, ale sąd mu odmówił.
Oskarżony nie przebywa w areszcie śledczym ani nie ma aresztu domowego, ponieważ wpłacił kaucję w wysokości 60 000 hrywien.
Odmówił komentowania sprawy, ale dał krótki komentarz.
„Szczerze współczuję ofiarom, a najgorsze jest to, że zginął wojskowy i nie ma powrotu do przeszłości. Więcej nie mogę powiedzieć”, przyznaje.
Jeśli w sądzie udowodnią winę oskarżonego, może grozić mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Ten przypadek zwraca uwagę opinii publicznej na problem odpowiedzialności kierowców w wypadkach drogowych, zwłaszcza gdy mowa o potrąceniu pieszych. W rodzinie zmarłego mają nadzieję na sprawiedliwy proces i ukaranie sprawcy.
Czytaj także
- Zatrzymanie 47-latka po strzelaninie w Irpieniu
- Ciosy w przeprawy na południu: szlak na Krym odcięty
- Niezidentyfikowany obiekt nad Wilnem: alarm lotniczy wywołany balonem meteorologicznym
- Atak lotniczy na Słowiańsk: rannych pięć osób, w tym dziewięcioletnie dziecko
- Martwe delfiny na Odeszczyźnie i woda zmienia kolor: 22 przypadki w rejonie Tuzłowskich Limanów
- Atak na Słowiańsk: rannych sześć osób, w tym 9-letnie dziecko

