W Chmielnickim sąd wydał wyrok na matkę, która wyrzuciła noworodka na śmieci: szczegóły sprawy.
W Chmielnickim sądzono kobietę, która urodziła w domu chłopca, a następnie wyniosła go na ulicę, gdzie został znaleziony na śmietniku. Za to obywatelka została ukarana.
O tym informuje 'Służba Chmielnicka'.
Szczegóły sprawy
Zgodnie z materiałami sprawy, wieczorem 15 stycznia 2025 roku w Chmielnickim przy pojemnikach na śmieci przy ulicy Tarnopolskiej znaleziono noworodka. Niemowlę było żywe, przewieziono je do miejskiego szpitala dziecięcego. Piątego dnia lekarze ocenili stan dziecka jako stabilny, a po trzech tygodniach — jako zbliżony do zadowalającego.
Organy ścigania ustaliły matkę dziecka — 36-letnią lokalną mieszkankę. Z danych śledztwa wynika, że urodziła syna w domu, zawinęła go w ręcznik i, włożywszy do polietylenowej torby, wyniosła na ulicę. Kobietę wkrótce hospitalizowano z powodu krwawienia poporodowego. Po stabilizacji jej stanu przygotowywano ją do wypisu.
Policja wszczęła postępowanie karne na podstawie art. 135 część 2 Kodeksu karnego Ukrainy. Kobiecie postawiono zarzut, że pozostawiła noworodka w niebezpieczeństwie.
Chłopcu przyznano status dziecka pozbawionego opieki rodzicielskiej i umieszczono w instytucji państwowej.
11 marca w Chmielnickim sądzie rejonowym miała odbyć się pierwsza rozprawa, jednak ją odroczono — oskarżona pojawiła się z dwojgiem nieletnich dzieci. Posiedzenie przygotowawcze odbyło się 21 marca, wtedy sąd wyznaczył akt oskarżenia do rozpatrzenia w zasadzie.
31 marca kobieta zrezygnowała z adwokata. Swoje działanie wyjaśniła tym, że ukrywała ciążę z obawy przed potępieniem ze strony społeczeństwa. W trakcie rozprawy 5 maja sąd przesłuchał świadków. Rozprawę 29 maja odroczono z powodu nieobecności przedstawiciela służby do spraw dzieci, a 16 czerwca przesłuchania świadków kontynuowano.
Więcej niż tydzień temu, 25 lipca, sąd wysłuchał ostatniego świadka i wyznaczył datę ogłoszenia wyroku — 28 lipca.
Decyzja sądu
Chmielnicki sąd rejonowy uznał 37-letnią kobietę za winną pozostawienia nowonarodzonego dziecka w niebezpieczeństwie i nałożył na nią karę w postaci dwóch lat próby. Odpowiednią decyzję ogłosiła 28 lipca sędzia Swietłana Dankowa.
Jak zauważyła sędzia w komentarzu dla 'Służby', kara została złagodzona z uwagi na szereg okoliczności, w tym posiadanie na utrzymaniu dwojga nieletnich córek. Sąd wziął pod uwagę, że kobieta wychowuje dzieci sama, ponieważ ojciec zniknął bez wieści, a w razie jej uwięzienia dziewczynki zostałyby bez opieki matki. Dlatego sąd podjął decyzję o złagodzeniu, aby obie dzieci mogły mieszkać z matką.
Osobę oskarżoną odmówiła jakichkolwiek komentarzy po ogłoszeniu wyroku. Nie jest obecnie jasne, czy złoży apelację.
W związku z tą decyzją sądu można dostrzec problem społecznej odpowiedzialności oraz walki z przestępczością, która określa negatywne konsekwencje pociągnięcia kobiety do odpowiedzialności karnej za porzucenie noworodka. Decyzja sądu, która została złagodzona z uwagi na skomplikowaną sytuację rodzinną oskarżonej, budzi pytania co do równowagi między karą a wsparciem społecznym dla dzieci. Odpowiednia uwaga oraz udowodniona pomoc w takich przypadkach mogą pomóc w zapobieganiu podobnym sytuacjom w przyszłości.
Czytaj także
- Atak dronów na Sumszczyznę: ranny mieszkaniec, pożary po ostrzale
- Rekordowy żar w Niemczech: w czerwcu zmarło ponad 5 tysięcy osób
- Atak na magazyn w Wiszniowem: Zełenski potwierdza śmierć siedmiu osób
- Atak Rosjan na ratowników w Donbasie – uszkodzono opancerzony pojazd Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych
- Jak kryzys energetyczny na Krymie paraliżuje zaopatrzenie rosyjskiej armii
- Atak dronem na stację benzynową pod Zaporożem: jedna ofiara śmiertelna, trzy osoby ranne

