Sprawa o śmierć rodzącej w Kijowie: lekarka usłyszała zarzuty.

Sprawa o śmierć rodzącej w Kijowie: lekarka usłyszała zarzuty
Sprawa o śmierć rodzącej w Kijowie: lekarka usłyszała zarzuty

Jak informuje ТСН: Ukraińska policja i prokuratura poinformowały o tragiczny incydencie w perinatalnym centrum w stolicy, gdzie zmarła 36-letnia rodząca po narodzinach martwego dziecka. Zgodnie z informacjami władz, zdarzenie miało miejsce w 2023 roku, po czym rozpoczęto śledztwo i wyznaczono ekspertyzy. Wynikiem tego, 50-letniej lekarkę ginekologa oskarżono o niewłaściwe wykonywanie swoich obowiązków, co doprowadziło do śmierci pacjentki.

Śledztwo i wnioski prokuratury

Z informacji podanych przez rzecznika prokuratury wynika, że zamiast wykonać operację, która zarekomendowała usunięcie nieżywego płodu, kobieta musiała rodzić martwe dziecko samodzielnie.

"Ponadto, kobietę powinny były cyklicznie kontrolować po porodzie, zamiast tego pozostawiono ją samą w sali, nie zauważając krwawienia w odpowiednim czasie,"
- powiedziała prokuratura. Dodatkowo dodali, że
"kiedy kobieta znajdowała się w szpitalu, zdiagnozowano, że dziecko jest martwe. Powinna była mieć wykonaną operację, aby wydobyć dziecko, ale wysłano ją na poród. Po tym, w wyniku obrażeń, kobieta straciła dużo krwi,"
informuje prokuratura. Z danych urzędów wynika, że rodząca żyła jeszcze 4 godziny po porodzie i zmarła na skutek masywnego krwawienia, co potwierdziła ekspertyza.

Możliwe konsekwencje dla lekarki

Jeśli wina lekarki zostanie udowodniona w sądzie, grozi jej zakaz wykonywania pewnych zawodów lub prowadzenia określonej działalności przez okres do pięciu lat, lub prace społeczne przez okres do dwóch lat, lub ograniczenie wolności przez okres do dwóch lat, lub pozbawienie wolności przez ten sam okres.

Komentarz dyrektora centrum

Dyrektor Kijowskiego miejskiego centrum medycyny reprodukcyjnej i perinatalnej Oksana Holikova poinformowała, że oskarżona lekarka została odsunięta od wykonywania swoich obowiązków.

"Ten przypadek zdarzył się ponad dwa lata temu. Z tego co wiem, sprawa będzie przekazana do sądu. Na chwilę obecną wina lekarki nie została udowodniona. Lekarka została odsunięta od pracy."
Dodała również, że decyzje o działaniach podejmuje konsylium, a ujawnianie szczegółów jest jej zabronione przez tajemnicę lekarską.

Świadectwo męża zmarłej rodzącej

Mąż zmarłej, Ołeksandr Strilec, powiedział, że jego żona była w 36. tygodniu ciąży i w końcu urodziła. Podkreślił, że lekarze nie zapewnili odpowiedniej pomocy.

"No i, odpowiednio, zaczęliśmy nasze działania. Pojechaliśmy przyspieszać procesy ekspertyzy... Przez utratę krwi ludzie zostają żywi bez rąk, bez nóg. Jak można umrzeć przez utratę krwi w szpitalu położniczym... To absurd,"
- narzeka mąż.

Rodzina uważa, że lekarze ukrywają prawdę

Rodzina uważa, że medycy próbowali ukryć prawdziwą przyczynę tragedii.

"Nie wiem, jak ci ludzie mogą spać. Początkowo mówili, że oderwał się skrzep... A Ty już na fakt powiesz, co chcą... ukryć to wszystko,"
- powiedział Ołeksandr.

Ten incydent podkreśla znaczenie odpowiedniej pomocy medycznej podczas porodów i po nich. Śledztwo trwa, a sprawa o śmierci rodzącej jest obserwowana zarówno przez organy ścigania, jak i społeczeństwo, które czeka na sprawiedliwość w tej tragedii. Wina lekarki może mieć poważne konsekwencje zarówno dla niej, jak i dla systemu ochrony zdrowia na Ukrainie.


Czytaj także

Reklama