Protesty po dymisji Fedorowa. Wojskowa ujawnia skalę represji w armii.

Protesty po dymisji Fedorowa. Wojskowa ujawnia skalę represji w armii
Protesty po dymisji Fedorowa. Wojskowa ujawnia skalę represji w armii

Manifestacja poparcia dla byłego ministra obrony

Jak informuje Espreso.tv: 16 lipca 2026 roku na placu Iwana Franki w Kijowie odbył się wiec solidarnościowy z Mychajłem Fedorowem, który stracił stanowisko szefa resortu obrony. Dowódczyni służby medycznej batalionu 'Wilki Da Vinci', Alina Mychajłowa, opisała mechanizmy nacisku na żołnierzy w 2026 roku oraz napięcia związane z trwającymi protestami.

Jak podkreśliła Mychajłowa, represje w siłach zbrojnych przybierają formę bezpośrednich gróźb i inwigilacji. Przytoczyła przykład:

„Represje w 2026 roku w wojsku to sytuacja, gdy dzwoni do ciebie funkcjonariusz KSB (Służby Bezpieczeństwa) z pilnym pytaniem o jednostkę żołnierza, który w internecie nawołuje do udziału w protestach”
– relacjonuje Alina Mychajłowa.

Konsekwencje poparcia dla protestów

Koziatyński, były bojowy medyk tej samej jednostki, odszedł z armii rok temu. Według Mychajłowej, okazywanie poparcia dla manifestacji może wiązać się z poważnymi sankcjami.

„Dla wielu wojskowych wsparcie protestów może oznaczać utratę stanowiska, stopnia, naganę, zamknięcie drogi awansu albo 'rozmowę ostrzegawczą', która przypomina, komu się podlega”
– dodaje dowódczyni.

Sytuacja w armii i wokół protestów pozostaje napięta, zwłaszcza że żołnierze deklarujący solidarność z akcjami społecznymi doświadczają szykan. Konflikt między obowiązkiem służbowym a własnymi przekonaniami staje się coraz bardziej widoczny na tle politycznych zmian w kraju.

Manifestacja poparcia dla Mychajła Fedorowa odzwierciedla głębsze społeczno-polityczne napięcia na Ukrainie, szczególnie w środowisku wojskowym. Kryzysowa sytuacja powoduje, że swoboda wyrażania opinii jest ograniczona, a każda krytyka władz może mieć dotkliwe skutki dla żołnierzy.


Czytaj także

Reklama