Dywersja w Berlinie: błędy w liście dywersantów wskazują na rosyjski ślad.

Dywersja w Berlinie: błędy w liście dywersantów wskazują na rosyjski ślad
Dywersja w Berlinie: błędy w liście dywersantów wskazują na rosyjski ślad

Jak informuje ТСН: Lewicowa grupa Vulkan wzięła na siebie odpowiedzialność za dywersję, która doprowadziła do wyłączenia prądu w Berlinie. Jednak błędy w opublikowanym liście wskazują, że został on przetłumaczony z rosyjskiego na niemiecki.

Poseł Bundestagu z niemieckiej partii chrześcijańsko-demokratycznej Roderich Kiesewetter wskazał na możliwą odpowiedzialność państwa-agresora w tym incydencie. Polityk zauważył, że w liście, w którym lewacka grupa wzięła odpowiedzialność za podpalenie mostu kablowego 4 stycznia, zastosowane są 'dziwne sformułowania'.

Kiesewetter określił język listu jako 'niezdarny' i dodał, że albo lewicowi ekstremiści nie znają niemieckiego, albo 'dostają polecenia, co mają mówić'.

Podkreślił znaczenie tej wersji. Ekspert ds. sztucznej inteligencji Andrea Schlüter również wyraziła przekonanie, że niektóre sformułowania nie brzmiały naturalnie w języku niemieckim.

Jednak zastępca szefa policji berlińskiej Marco Langner zapewnił, że w śledztwie w sprawie dywersji 'nic nie wskazuje' na rosyjski ślad. Jego zdaniem wszystkie dane potwierdzają zaangażowanie niemieckich radykałów. Śledztwo uważa publiczne uznanie organizacji za poważne i zauważa, że takie listy są typowe dla podobnych grup, a cele ataku 'również się zgadzają'.

Przypomnijmy, że w południowo-zachodniej części Berlina dziesiątki tysięcy ludzi zostało bez prądu. Zimowa noc z temperaturami bliskimi zeru stanowiła poważną próbę dla mieszkańców niemieckiej stolicy.

Ten incydent uwypukla nie tylko problemy bezpieczeństwa w Niemczech, ale także możliwe zewnętrzne wpływy na wewnętrzne sprawy kraju. W warunkach narastających radykalnych nastrojów ważne jest znalezienie sposobów na przeciwdziałanie takim zagrożeniom i zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców.


Czytaj także

Reklama