Dlaczego zdemilitaryzowana strefa jest niebezpieczna dla Ukrainy: wyjaśnienie wojskowego.
Ukraina rezygnuje z pomysłu utworzenia 30-kilometrowej zdemilitaryzowanej strefy na linii frontu, ponieważ może to prowadzić do poważnych strat i zagrożeń dla strategicznych terytoriów. O tym informuje przewodniczący Rady Rezerwistów Wojsk Lądowych ZSU Iwan Tymoczko, powołując się na 'Главком' według źródła z Ukraińskiego Radia.
Ekspert skomentował pomysł specjalnego wysłannika USA Kita Kelloga, zauważając, że świadczy on o braku wiedzy na temat rzeczywistej sytuacji na froncie.
Według wojskowego, aby stworzyć taką strefę, konieczne jest wycofanie wojsk na 15 kilometrów w głąb terytorium ukraińskiego i na 15 kilometrów w głąb rosyjskiego, co spowoduje, że terytorium pozostanie bez ochrony wojskowej. Dodatkowo, wycofanie sprzętu będzie wymagało jeszcze 10-15 kilometrów, co w sumie może stworzyć strefę bez jakichkolwiek wojsk oddaloną do 45 km od linii frontu. – 'To bardzo niebezpieczne i prowadzi do dużego zagrożenia dla bezpieczeństwa'.
Ekspert zauważył, że rosyjscy okupanci są przeciwni tworzeniu analogicznej strefy na swoich terytoriach, głównie w obwodach kurskim i biełgorodzkim.
Warto wspomnieć, że Putin zadeklarował poparcie dla pokoju, ale zauważył, że to Ukraina przerwała rozmowy w 2022 roku. Proponując przeprowadzenie bezpośrednich negocjacji w Stambule, prezydent Rosji zaproponował spotkanie w czwartek, 15 maja. Zełenski zgodził się i potwierdził, że weźmie udział w spotkaniu w Turcji i oczekuje na spotkanie z Putinem.
Czytaj także
- Ambasada USA ostrzega przed nalotami dronów na Moskwę – nowe doniesienia
- 19 czerwca na Charkowszczyźnie ogłoszono najwyższy stopień zagrożenia pożarowego
- Drony nad Moskwą: dlaczego drugi atak na rafinerię zagraża dostawom paliwa dla stolicy Rosji
- Ataki na Dniepr i Kijowszczyznę: jedna ofiara śmiertelna, dziewięciu rannych
- Ataki bombowe i drony na Charkowszczyźnie: ofiary śmiertelne i ranni
- Uderzenie dronów w rafinerię pod Moskwą: Sobianin przyznaje się do poważnych zniszczeń

