Ekolog ostrzega, czy warto jeść owoce morza z Morza Czarnego.
Niebezpieczeństwo zagraża owocom morza z Morza Czarnego, ostrzegają ekolodzy. Po wysadzeniu tamy w Kachowce morze jest nasycone toksynami, a kontrola jakości połowów jest nieobecna. Dodatkowo skutki wojny oraz rosyjski mazut pogarszają już niebezpieczną sytuację.
Ekolog Jurij Kwasz ostrzega, że zbierając owoce morza samodzielnie, można zaszkodzić swojemu zdrowiu. Woda w morzu nadal nadaje się do kąpieli, ale należy unikać jej połknięcia. Profesjonalista radzi zachować ostrożność z rapanami, małżami i innymi owocami morza: 'Po Kachowce do morza trafiła duża ilość substancji zanieczyszczających — a wszystko to gromadzi się w organizmach żywych'.
Szczególnie na powierzchni Morza Czarnego pojawia się mazut, który może być wynikiem rosyjskiej agresji lub zrzutów z ukraińskich statków. Ten rozpuszczony produkt naftowy jest niezwykle odporny w środowisku i może pozostawać w ekosystemie bardzo długo.
W wyniku wysadzenia tamy w Kachowce woda z toksynami zmieniła ekosystem Morza Czarnego, prowadząc do negatywnych skutków dla gatunków morskich. Ekolodzy ostrzegają, że te zmiany mogą mieć nieprzewidywalne konsekwencje dla bioróżnorodności w dłuższej perspektywie.
Czytaj także
- Ponad doba oczekiwania na ewakuację – tak wygląda los prawie połowy rannych żołnierzy
- Upał do +38°C zwiększa ryzyko zawału i udaru – jak się chronić
- 1 lipca: Ziemię czekają wahania magnetyczne – czy nadciąga burza?
- Klimatyzacja w samochodzie latem: jak nie zaszkodzić swojemu zdrowiu
- Sposób na gąsienice w kapuście – wystarczy zwykły proszek z kuchennej szafki
- Nowe zasady dla weteranów: bezpłatne turnusy w sanatoriach bez zbędnych formalności

