Sąd uznał prawo własności mimo błędu w nazwisku. Chodziło o jedną literę.

Sąd uznał prawo własności mimo błędu w nazwisku. Chodziło o jedną literę
Sąd uznał prawo własności mimo błędu w nazwisku. Chodziło o jedną literę

Litera, która zablokowała księgę wieczystą. Sądowe rozstrzygnięcie sporu o nazwisko

Jak informuje Novyny.live: Kobieta posiadająca 1/3 udziału w mieszkaniu stanęła przed niemożnością dopełnienia formalności w księdze wieczystej. Powodem była drobna, lecz kluczowa rozbieżność w zapisie jej nazwiska – różnica jednej lub dwóch liter. Dokumenty wydane w 2002 roku zawierały tę nieścisłość, przez co rejestrator odmówił powiązania ich z osobą właścicielki, blokując cały proces. Tego typu problemy często wynikają z dawnych, ręcznych wpisów lub błędów urzędniczych.

Orzeczenie sądu w sprawie

Sąd, rozpatrując sprawę, uznał, że rozbieżność ma charakter wyłącznie lingwistyczny i nie podważa tożsamości osoby. W wydanym postanowieniu sąd wyraźnie stwierdził, że fakt prawny przynależności dokumentu do właścicielki został w pełni udowodniony.

Na potwierdzenie swoich praw kobieta przedłożyła kompletną dokumentację, w tym:

  • stare świadectwo własności;
  • zaświadczenie z BTI, gdzie dane były zgodne;
  • dane z dowodu osobistego oraz numer PESEL;
  • wypisy archiwalne potwierdzające tożsamość.

Dzięki temu sąd mógł jednoznacznie potwierdzić jej prawo własności do nieruchomości, pomimo technicznej pomyłki w nazwisku.

Sprawa ta dobitnie pokazuje, jak krucha bywa formalna strona prawa własności i jak drobny błąd może sparaliżować procedury. Sądowe rozstrzygnięcie stanowi ważny sygnał, że system prawny potrafi naprawiać tego typu administracyjne niedopatrzenia, zapewniając ochronę obywatelom. Przypadek ten powinien skłonić wszystkich do bacznego sprawdzania zgodności danych we wszystkich posiadanych dokumentach, ponieważ ich spójność jest fundamentem bezpieczeństwa prawnego.


Czytaj także

Reklama