Partyzanci Ateş ostrzegają: umowa pokojowa nie zatrzyma oporu wobec okupacji.

Partyzanci Ateş ostrzegają: umowa pokojowa nie zatrzyma oporu wobec okupacji
Partyzanci Ateş ostrzegają: umowa pokojowa nie zatrzyma oporu wobec okupacji

Jak informuje ТСН: Wstrzymanie walki nie przyniesie pokoju, a stanie się początkiem nowego etapu ukrytej wojny, którą prowadzą ukraińscy partyzanci na okupowanych terenach. Tak twierdzą dziennikarze, którzy rozmawiali z przedstawicielami ukraińskiego podziemia.

„Niewidzialny wróg” w tylnej części

Dziennikarze opisali historię jednego z agentów, który przez kilka tygodni obserwował rosyjskie patrole w okupowanym Doniecku, aby zainstalować pułapki wybuchowe na torach kolejowych, którymi wróg transportuje broń.

„Makiwka – moje miasto. Wiem, kto gdzie chodzi, gdzie nie działają latarnie, gdzie bez powodu szczekają psy, i nie wyróżniam się”, - mówił agent dziennikarzom.

To głębokie znanie terenu czyni zwykłych cywilów ważnymi aktywami, czego być może nie oczekuje kremlowski dyktator Władimir Putin, jeżeli Ukraina ma ustąpić swoich terytoriów w ramach umowy pokojowej.

Sieć „Ateş” rośnie

Ruch partyzancki „Ateş”, który w tłumaczeniu z krymskotatarskiego oznacza „ogień”, rozpoczął swoją działalność latem 2022 roku i znacznie się rozwinął. Według niezależnych obserwatorów, w 2025 roku „Ateş” stanowił więcej niż połowę wszystkich zarejestrowanych dywersji na okupowanych terenach.

Partyzanci przesunęli akcent z drobnych dywersji na poważne cele: wieże komunikacyjne, stacje REB, wojskowe transporty i bazy paliw. Te działania trwają mimo zaostrzenia działań przeciwko dywersantom ze strony Rosji, gdzie podejrzanym grozi do 20 lat pozbawienia wolności.

Agenci wśród Rosjan

Jednym z ważnych kierunków działań „Ateş” jest rekrutacja rosyjskich żołnierzy.

„To nie są tylko kontraktowcy, ale ludzie ze wszystkich szczebli, w tym weterani, którzy chcą zakończyć wojnę Putina”, - zaznaczył przedstawiciel ruchu.

Dziennikarze rozmawiali również z rosyjskim żołnierzem, który stał się podwójnym agentem. Podkreślił, że jego najważniejszą misją była pomoc ukraińskim wojskom w posuwaniu się naprzód o pięć kilometrów.

Na pytanie, czy nadal będzie pracował na opór po podpisaniu umowy pokojowej, odpowiedział: „Oczywiście, ponieważ pokój w Ukrainie będzie tymczasowy”.

Umowa pokojowa nie zatrzyma oporu

Przedstawiciele podziemia podkreślają, że jakiekolwiek „zawieszenie broni” na papierze nie oznacza zakończenia walki dla tych, którzy pozostaną w okupacji.

„Zatrzymanie ognia tylko da nam lepszy czas na przygotowanie się, zaangażowanie tych, którzy wcześniej się wahali, i stworzenie prawdziwego piekła dla okupantów na każdym piętrze i każdym punkcie kontrolnym”, - zaznaczył agent, który działa w obwodzie chersońskim.

Partyzanci także ostrzegają Kreml przed „fatalnym błędem”, jeśli myślą, że okupowane ziemie po prostu przejdą do Rosji po podpisaniu umowy.

„Staniemy się niewidzialną armią... Nie czekamy na pokój – przygotowujemy się do wyzwolenia”, - podsumował uczestnik ruchu oporu.

Wiadomo również, że do Ukrainy może przybyć od 15 do 30 tysięcy zachodnich sił pokojowych, główne siły zapewnią Francja i Wielka Brytania, a Turcja zgarantuje bezpieczeństwo na Morzu Czarnym.

Te wydarzenia świadczą o kontynuacji walki ukraińskich partyzantów, którzy nie zamierzają zatrzymać się przed jakimikolwiek kompromisami, które mogą zagrozić ich integralności terytorialnej. Poważne intencje Kremla i wsparcie Zachodu mogą znacząco wpłynąć na dalszy rozwój sytuacji w regionie, co może stać się przedmiotem międzynarodowych negocjacji w najbliższej przyszłości.


Czytaj także

Reklama