We Lwowie obalono fake o dziecku bez prezentu od Mikołaja z powodu języka.

We Lwowie obalono fake o dziecku bez prezentu od Mikołaja z powodu języka
We Lwowie obalono fake o dziecku bez prezentu od Mikołaja z powodu języka

Jak informuje ТСН: Na Ukrainie pojawił się nowy skandal związany z używaniem języka rosyjskiego. Tym razem w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że w jednym z przedszkoli w Lwowie rzekomo nie podarowano prezentu na Mikołaja dziecku, które mówi po rosyjsku.

TSN.ua przeprowadziło dochodzenie, aby wyjaśnić szczegóły tego incydentu.

Mikołajek nie przywita 'moskiewskich'

W mediach społecznościowych rozpowszechniono zrzuty ekranu, które rzekomo potwierdzają te informacje. Matka dziecka, rozmawiając po rosyjsku, stwierdziła, że prezent nie został podarowany z powodu przynależności językowej. W odpowiedzi napisano jej, że we Lwowie wszyscy muszą mówić po ukraińsku, a 'Mikołaj postanowił nie dawać prezentów "moskiewskim"'.

Później autorka skargi usunęła swój post i konto, co wzbudziło podejrzenia, że sytuacja mogła być fejkowym materiałem promowanym przez rosyjskie źródła.

Podczas weryfikacji informacji nie udało się znaleźć odpowiedniego posta w mediach społecznościowych ani samej autorki wiadomości. Co więcej, tę informację rozpowszechniło tylko jedno rosyjskie medium, co wzbudziło wątpliwości co do jej wiarygodności.

Co mówi władza

Szef departamentu edukacji i kultury lwowskiego ratusza Andrij Zakaliuk skomentował incydent, nazywając go fejkowym, mającym na celu zasianie niezgody i braku zaufania wśród ludzi.

'Siecią krąży zrzut ekranu z rzekomo lwowskiego przedszkola, gdzie dziecku nie podano prezentu od Mikołaja z powodu tego, że mówi po rosyjsku. To nieprawda. Dokładnie wszystko sprawdziliśmy i zapewniamy, że w komunalnych przedszkolach Lwowa takiej sytuacji nie było,' — zapewnił urzędnik.

Podkreślił, że we lwowskich przedszkolach wszystkie dzieci są równe: 'Nasze placówki edukacyjne są przestrzenią bezpieczeństwa i wsparcia. Dziecko nie może i nie powinno odpowiadać za poglądy i czyny swoich dorosłych.'

Rozgłos w sieci

Tę 'wiadomość' aktywnie rozpowszechniały rosyjskie media propagandowe, które oskarżyły Ukrainę o dyskryminację rosyjskojęzycznych. Propagandystka Julia Witiaziewa zagroziła Ukraińcom 'siedzeniem bez światła do wiosny'.

Bloger i wolontariusz Serhij Sternenko zauważył, że znany kanał Telegram 'Trucha' również opublikował tę informację. Choć post później został usunięty, kwestia higieny informacyjnej w ukraińskich mediach społecznościowych pozostała aktualna.

Dlaczego Ukraińcy tak szybko 'uciekli' na fejk

Jedną z przyczyn, dla których Ukraińcy mogli uwierzyć w ten fejk, może być niedawny przypadek z rosyjskojęzycznym dzieckiem na Kijowszczyźnie, gdzie nauczycielka poprawiała dziecko po uwagach od innych rodziców. Kwestia polityki językowej w instytucjach edukacyjnych wywołała szerokie dyskusje w społeczeństwie.

Opinie użytkowników były podzielone: jedni wspierali aktywistkę językową, inni uważali to za nękanie dziecka. W jej obronie wystąpiła pełnomocniczka do spraw ochrony języka państwowego Olena Iwanowska, która podkreśliła, że 'ochrona prawa dziecka do otrzymywania edukacji w języku państwowym jest legalnym żądaniem.'

Ona także potępiła nękanie aktywistki w mediach społecznościowych za jej stanowisko dotyczące języka ukraińskiego w przedszkolach.

Warto zauważyć, że blogerka Olena Mandziuk wpadła w skandal, twierdząc, że jej dzieci mogą 'wp*erdolić' dziecko, które mówi 'językiem terrorystów'.

W związku z tym incydent uwypuklił istniejące problemy polityki językowej w Ukrainie, wywołując rezonans w społeczeństwie. Na tle intensywnej dyskusji na temat praw rosyjskojęzycznych, takie przypadki tylko pogłębiają różnice w myśleniu i dyskusjach na temat języka. To jeszcze raz podkreśla znaczenie otwartego dialogu i wzajemnego zrozumienia w społeczeństwie, aby uniknąć nieporozumień i prowokacji w przyszłości.


Czytaj także

Reklama