Podolak nazwał dwa główne strachy Putina: Trump i Chiny.
Wyniki spotkania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z liderem USA Donaldem Trumpem i przewodniczącymi krajów europejskich w Waszyngtonie nie spełniają oczekiwań rosyjskiego dyktatora. O tym powiedział doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy (OPU) Mychajło Podolak w programie kanału FREEДOM.
“Rosja będzie zwlekać, będzie kontynuować ataki rakietowo-dronowe na cywilną ludność. RF będzie nadal gromadzić zasoby na linii frontu i próbować zmusić ukraińską obronę. Niewątpliwie, nie będzie to szczególnie skuteczne dla Rosji, ale będą to robić”, — uważa Podolak.
Nie wyklucza, że po pewnym czasie Trump powróci do zrozumienia, że bez nacisku na Putina nic się nie uda.
Według słów Podolaka, spotkanie w formacie USA — Ukraina — Rosja jest jak najbardziej możliwe, tym bardziej, że logistyką już zajmują się Stany Zjednoczone.
“Rzecznik Białego Domu Lewitt już oświadczył, że Putin obiecał Trumpowi wziąć bezpośredni udział w takim spotkaniu. A ponieważ logistyką zajmują się globalni pośrednicy, Rosja bardzo boi się różnych kroków USA”, — podkreślił doradca szefa OPU.
Dla Rosji, jest przekonany, istnieją na dzisiaj dwa wielkie strachy.
“To emocjonalno-negatywna reakcja Trumpa na działania Putina, które natychmiast doprowadzą do zupełnie innego poziomu wydatków na wojnę. To znaczy, że Rosja będzie musiała płacić znacznie wyższą cenę za tę wojnę. I to dotyczy nie tylko sankcji, ale i komponentu wojskowego. A drugi strach — to Chiny, które patrzą na Rosję jako na terytorium, które można wykorzystać w swoich globalnych interesach, nic więcej. Oto dla Rosji to dwa wielkie strachy. I dlatego, jeśli Putin naprawdę w takim obszarze, w jakim o tym mówią urzędnicy Białego Domu, dał się na spotkanie, to oczywiście, pewnie będzie brał udział”, – podkreślił rozmówca.
Jeśli analizować przyszłe negocjacje z punktu widzenia wyników, to Putin będzie miał jedno zadanie, jest pewien Podolak.
“Najpierw, oczywiście, opowiedzieć swoje alternatywne wersje, dlaczego masowo zabija ludzi w innych krajach, nie tylko na Ukrainie, a przy tym zwlekać. Dla nich ważne jest, aby wojna trwała — w tym samym zakresie, z tą samą intensywnością. A przy tym Rosjanie będą gotowi prowadzić negocjacje. Te negocjacje, moim zdaniem, nie będą od razu produktywne”, — zaakcentował doradca szefa OPU.
Aby osiągnąć wyniki, podkreślił, trzeba wpływać na Putina. Mogą to zrobić tylko Chiny i Stany Zjednoczone.
“Jeśli te kraje uznają za potrzebne zakończyć wojnę rzeczywiście na stosunkowo sprawiedliwych warunkach, to zresztą ustabilizuje to przestrzeń międzynarodową w całości. Nie tylko prawo międzynarodowe, ale i stosunki dwustronne, wielostronne. I ostatecznie stworzy zrozumienie świata, w którym istnieją strony balansujące, jest globalny Południe pod auspicjami Chin, są demokratyczne kraje, kraje Zachodu pod auspicjami USA itd. To znaczy, że Federacji Rosyjskiej w tej konfiguracji nie ma miejsca. Dlatego próbują na koszt krwi Ukrainy zdobyć to miejsce dla siebie”, — podsumował gość programu.
W telewizyjnym programie doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak podzielił się swoją opinią na temat możliwych wpływów na prezydenta Rosji Władimira Putina w kwestii zakończenia wojny. Zgodnie z jego wnioskami, Putina mogą zmusić do zatrzymania wojny tylko Chiny i Stany Zjednoczone, które mają kluczowy wpływ na sytuację globalną. Rosja, według słów doradcy, boi się reakcji Trumpa, a także możliwego wpływu ze strony Chin. Takie wnioski on formułuje, analizując możliwe perspektywy przyszłych negocjacji i podejścia do rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy.
Czytaj także
- Cywilne auta jako przykrywka dla paliwa: nowa taktyka Rosjan na okupowanych ziemiach
- Pierwsze przeszkody Trumpa: opóźnienia w pracach legislacyjnych i przedłużający się konflikt z Iranem
- Szykuje się dymisja szefa resortu edukacji? W Radzie Najwyższej wrze
- Większość Ukraińców przeciwna wyborom w czasie wojny – partia Załużnego na czele sondaży
- Armenia w ogniu konfliktu hybrydowego: szef partii ujawnia strategię wobec UE i Rosji
- Sędzia z Poltawy na celowniku SBU: przekazywała FSB dane o żołnierzach Azowa

