Krym na skraju paraliżu. Po atakach dronów benzyna kosztuje fortunę, a na ulice wracają dorożki.

Krym na skraju paraliżu. Po atakach dronów benzyna kosztuje fortunę, a na ulice wracają dorożki
Krym na skraju paraliżu. Po atakach dronów benzyna kosztuje fortunę, a na ulice wracają dorożki

Kryzys paliwowy na półwyspie

Jak informuje UATV: Na okupowanym przez Rosję Krymie narasta kryzys paliwowy, będący efektem ukraińskich uderzeń dronów na szlaki logistyczne. Mieszkańcy borykają się z brakiem benzyny, gwałtownymi podwyżkami oraz restrykcjami narzuconymi przez administrację okupacyjną. Paliwo na stacjach jest towarem deficytowym, a jego ceny poszybowały w górę. Rozwinął się czarny rynek – kanister benzyny kosztuje od 3 do 5 tysięcy rubli.

Władze okupacyjne próbują opanować sytuację, ale ich działania ograniczają się do biurokratycznych nakazów i zaostrzenia kontroli sprzedaży. Oficjalnie zapewniają, że zapasy wystarczą na półtora miesiąca. Rzeczywistość jest jednak inna – system kodów QR na stacjach często zawodzi, a kierowcy nie mogą zatankować ponownie przez siedem dni.

Codzienność w cieniu braku paliwa

Deficyt benzyny paraliżuje życie codzienne. Mieszkańcy szukają alternatyw – na ulicach pojawiły się dorożki konne, a coraz więcej osób przesiada się na rowery. Jeden z mieszkańców, Eskender Barijew, relacjonuje: „Ceny wzrosły, ale najgorsze, że samego paliwa często po prostu nie ma”. Dodaje, że „władze walczą ze skutkami kryzysu represjami”. W kolejkach po benzynę obowiązuje zakaz robienia zdjęć – to dowód na cenzurę informacji o rzeczywistej sytuacji.

Kryzys uderza także w turystykę, która zawsze opierała się na stabilnych dostawach paliwa. Trudności w zaspokajaniu podstawowych potrzeb stają się dla Krymczyków codziennością.

Brak benzyny to nie tylko skutek działań wojennych, ale też efekt ekonomicznych i społecznych problemów okupacji. Rosnące ceny i pustki na stacjach mogą doprowadzić do dalszej destabilizacji regionu, pogłębiając niezadowolenie społeczne i wywołując nastroje protestacyjne wśród mieszkańców, którzy odczuwają wszystkie negatywne konsekwencje polityki okupantów.


Czytaj także

Reklama