Sąd Najwyższy utrzymał wyrok za bezprawne wcielenie do wojska.

Sąd Najwyższy utrzymał wyrok za bezprawne wcielenie do wojska
Sąd Najwyższy utrzymał wyrok za bezprawne wcielenie do wojska

Decyzja Sądu Najwyższego w sprawie Bogdana O.

Jak informuje TSN.ua: Sąd Najwyższy Ukrainy nie zgodził się na rozpatrzenie kasacji wniesionej przez Bogdana O., uznanego wcześniej za winnego bezprawnej mobilizacji. Bogdan O., pracownik terenowego centrum poboru i wsparcia społecznego, bezskutecznie kwestionował wyrok sądów niższych instancji, które uznały jego winę. Sąd Najwyższy nie dostrzegł podstaw do wznowienia postępowania w tej sprawie.

Sprawa dotyczyła Włodzimierza Malickiego, który we wrześniu 2025 roku otrzymał wezwanie do wojska, pomimo że był jedynym opiekunem swojego 82-letniego ojca, Józefa Malickiego, posiadającego I grupę inwalidztwa. Podczas rozmowy z Włodzimierzem, Bogdan O. poinformował go, że rzekomo figuruje on w bazie osób poszukiwanych, co najprawdopodobniej posłużyło jako pretekst do jego wcielenia. Mężczyzna został skierowany na poligon, jednak po interwencji opinii publicznej oficjalnie go zdemobilizowano. Przypadek ten pokazuje, jak krucha bywa ochrona prawna obywateli w sytuacjach nadzwyczajnych.

Kara finansowa i konsekwencje

W październiku rejonowy sąd w Złoczowie nałożył na Bogdana O. karę grzywny w wysokości 34 tysięcy hrywien. Jego czyny zakwalifikowano jako naruszenie części 2 artykułu 172-14 Kodeksu Ukrainy o wykroczeniach administracyjnych. Ostateczna decyzja Sądu Najwyższego, utrzymująca ten wyrok, zapadła na początku lutego.

Cała sprawa uwydatnia kluczową wagę ścisłego przestrzegania prawa w procesie mobilizacji, ponieważ bezpośrednio dotyka praw człowieka i zasad sprawiedliwości społecznej. Nielegalne wcielenie do wojska niesie za sobą poważne konsekwencje nie tylko dla poszkodowanych jednostek, ale wywołuje też szeroki społeczny sprzeciw. Incydent ten wskazuje wyraźnie na konieczność należytego funkcjonowania instytucji odpowiedzialnych za pobór, aby podobne sytuacje nie powtarzały się w przyszłości.


Czytaj także

Reklama