Ukraińskie siły zestrzeliły śmigłowiec Ka-52 za 16 mln dolarów i zaatakowały zakłady lotnicze w Rosji.
Uderzenia ukraińskiej armii na rosyjską infrastrukturę
Jak informuje TSN.ua: Siły Zbrojne Ukrainy przeprowadziły ataki na kompleks wojskowo-przemysłowy oraz lotnictwo Rosji, niszcząc m.in. śmigłowiec Ka-52 „Aligator” o wartości 16 milionów dolarów. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy potwierdził uderzenia na cele w Rosji, w tym na samolot A-50 oraz obiekty na terenach okupowanych.
Do ataku na 123. Zakład Remontu Lotniczego w Starej Russie doszło 17 marca, w wyniku czego uszkodzony został znajdujący się tam na przeglądzie samolot A-50. Z kolei w nocy z 19 na 20 marca ukraińscy wojskowi zaatakowali Alczewski Kombinat Metalurgiczny w obwodzie ługańskim. W obwodzie zaporoskim ostrzelano infrastrukturę poligonu „Wostocznyj” w pobliżu Nowopetriwki.
Straty Rosji i kontynuacja uderzeń
Warto odnotować, że łączne straty Rosji w konflikcie przekroczyły już 1,28 miliona żołnierzy. Działania ukraińskich sił pokazują, że nadal koncentrują się one na niszczeniu kluczowych elementów rosyjskiego zaplecza wojskowego.
Ataki na rosyjskie instalacje wojskowe świadczą o rosnącej aktywności ukraińskich oddziałów w trwającym konflikcie. Źródło: Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy
Likwidacja sprzętu i infrastruktury wspierającej rosyjskie operacje może ograniczyć zdolności Moskwy do prowadzenia działań ofensywnych. Wydarzenia te dowodzą również, że Ukraina skutecznie wykorzystuje swój potencjał do rażenia newralgicznych punktów, co może wpłynąć na przebieg walk w regionie.
Czytaj także
- Ukraiński wywiad przejął kontrolę ogniową nad szlakiem „Krym–Donieck”. Dostawy okupantów odcięte
- Ponad 70 tysięcy żołnierzy Rosji przesuniętych na południe Ukrainy – trwają zacięte walki
- Atak na łodzie ratunkowe w korytarzu morskim: Rosja atakuje statki humanitarne
- Logistyczny cios w trasę Charków–Sumy: dlaczego Rosji zależy na przerwaniu tego szlaku
- Dron uderzył w dostawczy samochód z chlebem na Sumszczyźnie – relacja władz obwodu
- Ponad 71 tys. żołnierzy wroga na dwóch frontach. Dowódca „Achillesa” ocenia sytuację

