Bruksela rozważa wstrzymanie korekty limitu cen ropy z Rosji.
Unia Europejska waha się z aktualizacją pułapu cenowego na rosyjską ropę
Jak informuje UATV: W obliczu wzrostu notowań surowca wywołanego napięciami na Bliskim Wschodzie, Unia Europejska bierze pod uwagę tymczasowe zamrożenie obowiązującego limitu cen na rosyjską ropę. Obecnie próg ten wynosi 44,1 dolara za baryłkę. Co więcej, kolejna rewizja tego mechanizmu jest przewidziana na koniec lata 2026 roku.
Jak wynika z doniesień, pakiet nowych działań ma być gotowy na początku czerwca 2026 roku. Wcześniej UE wprowadziła system automatycznej korekty, który zakłada dostosowywanie limitu co pół roku do poziomu 15% poniżej średniej rynkowej ceny rosyjskiej ropy marki Urals.
Nowa runda sankcji wobec Kremla
Równolegle trwają prace nad 21. pakietem sankcyjnym wymierzonym w Rosję. Jak poinformował Vladyslav Vlasiuk,
„Kijów i Bruksela opracowują już 21. zestaw restrykcji wobec Rosji”. Działania te mają być odpowiedzią na zmieniającą się sytuację na globalnych rynkach oraz mają na celu utrzymanie stabilności polityki energetycznej Wspólnoty.
Inicjatywa ta pokazuje, że UE stara się elastycznie reagować na wahania na światowych giełdach energii, zwłaszcza w warunkach geopolitycznych zawirowań. Zamrożenie limitu cen na rosyjską ropę może być próbą zapewnienia większej przewidywalności dla gospodarek państw członkowskich uzależnionych od importu surowców. Kolejne korekty polityki cenowej oraz nowe sankcje świadczą o długofalowym zaangażowaniu Unii we wspieranie Ukrainy w kontekście trwającego konfliktu z Rosją.
Czytaj także
- Ile oszczędzać w 2026 roku? Eksperci radzą Ukraińcom, jak zbudować bezpieczny bufor finansowy
- Samochody w Ukrainie mocno w górę: crossovery i elektryki droższe o 35%
- Wojna w Iranie zatrzymuje 20 procent transportu ropy: Spirit Airlines wstrzymuje działalność
- Mimo rosyjskich ataków: ukraiński korytarz morski osiąga 200 mln ton przeładunku
- Kary sięgające 50% za nieuiszczenie podatku od nieruchomości – co grozi właścicielom?
- Banki chcą zaostrzenia windykacji. Co to oznacza dla kredytobiorców?

