Miny z Odeszczy mogą dopływać do brzegów Rumunii i Bułgarii.
Miny z Morza Czarnego mogą trafić na brzegi Rumunii, Bułgarii i Turcji, a ich rozminowanie po wojnie zajmie dużo czasu.
Miny poruszają się na zachód
Aby uniknąć dryfu, miny są mocowane specjalnym liną, ale burze czasami mogą je odczepić. I wtedy płyną ku wybrzeżu — od obwodu mikołajowskiego do obwodu odeskiego, a mogą nawet dotrzeć do brzegów innych krajów. Już były przypadki tego rodzaju wydarzeń.
'Miny pływają, dlatego zaczynają dryfować. Najpierw podążają wzdłuż naszego wybrzeża, a potem mogą dotrzeć do Rumunii, Bułgarii, nawet Bosforu. Tam były zauważane i neutralizowane' — wyjaśnia przedstawiciel Marynarki Wojennej Ukrainy Dmytro Pletenczuk.
Z godnie z Dmytrem Pletenczukiem, całkowite oczyszczenie akwenów Morza Czarnego i Azowskiego może zająć od 3 do 5 lat, a niektóre rodzaje prac — nawet dziesięciolecia.
Niedawno pisaliśmy o zagrożeniu ze strony min w obwodzie mikołajowskim oraz o treningach z rozminowania morza w międzynarodowych ćwiczeniach.
Zachodnie brzegi Morza Czarnego mogą być zagrożone z powodu min, które dryfują po wojnie. Rozminowanie akwenów może zająć dziesięciolecia. Najbardziej skuteczne środki bezpieczeństwa są potrzebne, aby uniknąć zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców oraz turystów na wybrzeżu.
Czytaj także
- Pożegnanie bohaterów w Charkowie: rosyjski atak zabrał życie strażakom
- Najwyższy stopień zagrożenia pożarowego w obwodzie charkowskim – prognoza na 18 czerwca
- Sędzia potrącił chłopca na pasach w Krzywym Rogu. 12-latek zmarł po czterech miesiącach w śpiączce
- Nocny atak dronów na Zaporoże: 119 maszyn, jedna ofiara śmiertelna i siedmiu rannych
- Kijowianin ranny w ataku: karetka nie chciała jechać z powodu alarmu lotniczego
- Zmasowany atak dronów na Zaporoże: ofiara śmiertelna i ranni wśród cywilów

