Negocjacje pokojowe utknęły w martwym punkcie: dlaczego terytoria stały się główną przeszkodą.

Negocjacje pokojowe utknęły w martwym punkcie: dlaczego terytoria stały się główną przeszkodą
Negocjacje pokojowe utknęły w martwym punkcie: dlaczego terytoria stały się główną przeszkodą

Jak informuje ТСН: W procesie zawierania umowy pokojowej dotyczącej Ukrainy pojawiają się trudności, szczególnie w kwestii terytoriów. Te trudności mają poważne podstawy.

Ekspert zauważa, że z dwóch głównych problemów, które stoją na drodze do akceptowalnej dla Kijowa umowy kończącej wojnę, obserwuje się postęp w kwestii gwarancji bezpieczeństwa. Jednak ustępstwa terytorialne okazują się znacznie trudniejsze.

„Rosja już kontroluje około 20% terytorium Ukrainy, a przyłączenie pozostałej części obwodu Donieckiego, który wciąż znajduje się pod kontrolą Ukrainy, zwiększy ten odsetek o około jeden punkt procentowy. Jeśli spojrzeć na sytuację całościowo, może to wydawać się niewielką ceną za prawdziwą niezależność Ukrainy po kilku wiekach walki. Tym bardziej, że twierdzi się, że jeśli wojna będzie trwać, Ukraina ostatecznie w takim czy innym stopniu straci to terytorium” – pisze on.

Z punktu widzenia analityka, taki pogląd ma kilka problemów, ponieważ to nie jest umowa dotycząca nieruchomości.

„Największym problemem jest wojskowa wartość terytorium, które chce zdobyć Władimir Putin, tak zwanego pasa miast-fortec, który jego wojska próbowały zdobyć od 2014 roku, ale bez powodzenia. Gdyby Rosja zdobyła ten obszar, miałaby znaczącą przewagę do nowego ataku, ponieważ nie miałaby naturalnych przeszkód aż do dużego miasta przemysłowego Dnipro” – zauważył on.

Cena ustępstw terytorialnych

Ekspert sądzi, że dla Ukrainy trudnym wyzwaniem, obok ryzyka militarnego, jest strach setek tysięcy ludzi, którzy wciąż żyją w części Donbasu lub uciekają w bezpieczne miejsca.

„Władimir Zełenski musi także wziąć pod uwagę poległych żołnierzy. Jaki jest cel? Moralny duch społeczeństwa może zostać podkopany, a głębokie poczucie zdrady wpłynie na polityczną przyszłość Ukrainy. To wszystko stworzy militarne i polityczne słabości, które Putin z pewnością zechce wykorzystać, ale tego rodzaju ustępstwa terytorialne mają swoje konsekwencje. Donieck nie jest jedynym przypadkiem. Niestety, w Ukrainie jest wiele miejsc, które ilustrują, do czego prowadzi przesunięcie linii frontu o zaledwie kilka kilometrów” – wyjaśnił on.

Ekspert również uważa, że rosyjskim celem jest zablokowanie Mikołajowa, który przed wojną miał najnowocześniejszy port w kraju, przez który odbywała się znaczna część eksportu zboża.

„Nawet teraz przyszłość wygląda ponuro. Port stoi. Ponad 100 statków i barek zbożowych utknęło tam na cztery lata. Kiedy kilka z nich próbowało wypłynąć, rosyjskie wojska otworzyły ogień, zatapiając jeden z statków. To podkreśla, dlaczego szczegóły jakiejkolwiek umowy terytorialnej mają tak ogromne znaczenie. Największym problemem powojennym dla Ukrainy będzie demografia” – napisał on.

Demograficzna przepaść i widmo „hybrydowego pokoju”

Ekspert uważa, że w najlepszym przypadku dla odbudowy Ukrainy pozostanie tylko 11 milionów ludzi, ponieważ wielu z tych, którzy wrócą z frontu, może być pozbawionych kończyn lub tak traumatyzowanych, że nie będą mogli pracować. Ukrainie potrzebne jest, aby 6-7 milionów uchodźców wróciło do domu, co wymaga, aby wojna ostatecznie się zakończyła, z gwarancjami bezpieczeństwa i umowami terytorialnymi, które pozwolą ukraińskim matkom zabrać swoje dzieci z bezpiecznych szkół i miejsc pracy w Europie Zachodniej.

„Szczerze wątpię, że Putin zgodzi się na umowę z takimi gwarancjami. Dlatego jego gotowość do zaakceptowania warunków, które nie pozwolą mu ani wznowić wojny, ani kontynuować jej w formie hybrydowej, maskowanej jako pokój, powinna stać się papierkiem lakmusowym, według którego będzie oceniane jakiekolwiek rozwiązanie” – podsumował Czempion.

Przypomnijmy, że prezydent Władimir Zełenski kilka dni temu w swoim wideo-zdrowieniu do Ukraińców stwierdził, że Rosja traktuje nadchodzący rok jako rok kontynuacji wielkich działań bojowych. Sygnały płynące z Moskwy świadczą o braku rzeczywistej woli do pokoju.

Ta sytuacja podkreśla znaczenie i złożoność procesu negocjacyjnego między Ukrainą a Rosją, gdzie kwestia terytoriów staje się nie tylko prawnym, ale także moralnym i politycznym wyzwaniem. Konsekwencje takich decyzji mogą mieć długotrwałe skutki dla wolności i bezpieczeństwa ukraińskiego narodu.


Czytaj także

Reklama