Pięć groszy pomogło marynarzowi w niewoli.
Żołnierz z Kropywnyckiego, Roman Diačuk, spędził w rosyjskiej niewoli nieco ponad trzy lata. W tym czasie nie tylko przetrwał, ale także zachował symbol swojego kraju - monetę z herbem Ukrainy. 19 kwietnia Roman został uwolniony i wrócił do domu. O tym poinformowała jego matka, Inna Diačuk, w wywiadzie dla 'Suspilnego'.
W tym momencie Roman przechodzi rehabilitację po niewoli. Poddawany jest badaniom i leczeniu. Mówi, że było bardzo trudno psychologicznie w niewoli, ale nie tracił nadziei, ponieważ wiedział, że jego rodzina czeka na jego powrót. Roman bardzo przeżywa z powodu śmierci starszego brata, ale jest przekonany, że zginął za wolność i pokój na Ukrainie.
Matka Romana opowiada, że jest patriotą. Nawet w niewoli krzyczał 'Chwała Ukrainie', za co był karany i bity. Tam zachował monetę z herbem Ukrainy, która była dla niego kawałkiem kraju.
Rodzina z niecierpliwością czeka na spotkanie z Romanem i cieszy się. Planą przywitać go jak bohatera. 19 kwietnia wielu innych ukraińskich żołnierzy wróciło z niewoli. Wśród nich są obrońcy z różnych jednostek ukraińskiej armii. Wiele młodych żołnierzy, którzy urodzili się po 2000 roku, zobaczą swoich bliskich po raz pierwszy.
Podsumowanie
Historia Romana Diačuka, żołnierza, który przetrwał w niewoli, jest przykładem odwagi i miłości do swojego kraju. Ta historia pokazuje, że wiara, miłość do bliskich i własnej ziemi pomagają przetrwać najtrudniejsze próby. Życzymy Romanowi szybkiego powrotu do zdrowia i powodzenia w powrocie do normalnego życia.
Czytaj także
- Atak na obwód połtawski: ostrzelano rejon mirhorodzki, są ranni
- Atak na Zaporoże: siedem ofiar, w tym dziecko – najnowsze informacje
- Atak dronem na Zaporoże: nie żyją dwie kobiety, 11 rannych, w tym nastolatek
- Ogień w Odessie: sześć autobusów doszczętnie spłonęło, sześć osób rannych
- Wywiad ujawnia, jak Rosja rozmieściła sprzęt wojskowy na terenie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej
- Kierowca zmarł po interwencji policji – trafił na OIOM

