11 miliardów euro na kłamstwa: Rosja i Chiny niszczą świat dezinformacją.
Oświadczenie Kai Kallas o manipulacji informacją
Jak informuje UATV: 17 marca w Brukseli Kaja Kallas ujawniła, że w 2025 roku Rosja i Chiny przeznaczyły 11 miliardów euro na działania związane z manipulowaniem informacją. Jak podkreśliła, globalne straty gospodarcze wywołane dezinformacją sięgają rocznie ponad 400 miliardów euro.
Zdaniem Kallas, manipulowanie informacją to jeden z najbardziej opłacalnych mechanizmów współczesnej wojny hybrydowej. Zwróciła uwagę, że sprawcy coraz chętniej sięgają po nowoczesne technologie, w tym płatności kryptowalutami, by finansować swoją działalność. Kluczowe jest wykrywanie i przeciwdziałanie takim praktykom.
Zagrożenia dezinformacją i odpowiedź międzynarodowa
Kallas dodała, że aktualna lista osób i firm szerzących propagandę oraz teorie spiskowe jest długa. To dowód na powagę zagrożeń płynących z dezinformacji i konieczność wspólnych działań, by im sprostać.
- W 2022 roku nałożono sankcje na dziewięć osób zamieszanych w masakrę w Buczy.
- To pokazuje, jak ważna jest stanowcza reakcja międzynarodowa wobec takich zdarzeń.
Wypowiedź Kai Kallas odzwierciedla rosnące zaniepokojenie społeczności światowej zagrożeniami związanymi z dezinformacją, zwłaszcza w dobie nowych technologii. Nakłady Rosji i Chin na manipulację informacją dowodzą, że państwa te traktują kłamstwo jako narzędzie wywierania wpływu, co może poważnie zachwiać globalną stabilnością. Sankcje wobec osób odpowiedzialnych za dezinformację są istotnym krokiem w walce z tym procederem.
Czytaj także
- Do 30 czerwca przepada 1000 złotych z programu „Zimowe Wsparcie” – jak zdążyć z opłatą za gaz?
- Rosyjski sektor paliwowy w głębokim kryzysie – produkcja benzyny spadła o jedną czwartą
- Jak zrezygnować z ogrzewania miejskiego? Nowe zasady dla właścicieli mieszkań i domów
- Nowe paliwo w Polsce od lipca 2026: co muszą wiedzieć kierowcy
- Kryzys paliwowy w Rosji: Putin przyznaje, że na stacjach brakuje benzyny i tworzą się gigantyczne kolejki
- Biznes zapłaci więcej za prąd – o 22% w górę. Co to oznacza dla cen w sklepach?

