Strzały w nocy pod Mar-a-Lago. Naoczny świadek relacjonuje atak uzbrojonego napastnika.

Strzały w nocy pod Mar-a-Lago. Naoczny świadek relacjonuje atak uzbrojonego napastnika
Strzały w nocy pod Mar-a-Lago. Naoczny świadek relacjonuje atak uzbrojonego napastnika

Incydent w posiadłości byłego prezydenta

Jak informuje TSN.ua: W nocy z 21 na 22 lutego biznesmen libańskiego pochodzenia, Walid Arfusz, był świadkiem próby wtargnięcia uzbrojonego mężczyzny na teren rezydencji Donalda Trumpa, Mar-a-Lago na Florydzie. Napastnik, wyposażony w broń palną oraz niewielki kanister z łatwopalną substancją, został powstrzymany przez ochronę obiektu.

Jak zeznał Arfusz, intruz podjechał pod posesję samochodem i natychmiast wysiadł, trzymając w rękach broń oraz pojemnik. Około godziny 00:30 ochroniarze wezwali go do porzucenia broni. W odpowiedzi na powstałe zagrożenie padła seria strzałów – według relacji świadków było ich od siedmiu do dziewięciu. Podczas zatrzymania napastnik odniósł śmiertelne rany od kul funkcjonariuszy Służby Secret Service.

Reakcja służb

Na miejsce zdarzenia przybyło ponad 50 pojazdów policji, FBI oraz Secret Service, co podkreślało powagę sytuacji. Akcja trwała do wczesnych godzin porannych. Walid Arfusz, dzieląc się swoimi przeżyciami, przyznał, że panował wówczas strach spowodowany brakiem jasności co do tego, co się dzieje. Przesłuchujący go policjanci wypytywali o szczegóły tego, co słyszał i widział.

To zdarzenie wywołało szeroki oddźwięk, biorąc pod uwagę wysoki status rezydencji oraz okoliczności, w jakich do niego doszło. - Walid Arfusz

Tego typu incydenty uwypuklają aktualne wyzwania w zakresie ochrony osób publicznych i ich siedzib. Zaangażowanie w śledztwo takich agencji jak Secret Service i FBI wskazuje na priorytetowe traktowanie bezpieczeństwa tych miejsc. Mar-a-Lago to nie tylko prywatna posiadłość, ale także symboliczny obiekt o znaczeniu politycznym, co nadaje sprawie dodatkowego wymiaru w debacie o ochronie byłych przywódców w Stanach Zjednoczonych.


Czytaj także

Reklama