Żelazny poligon przetestował 550 wzorów broni: jak to wzmacnia armię.
Jak informuje inkorr.com: Usługa 'Żelazny poligon' zarobiła ukraińskiego dziennikarza. W ciągu roku otrzymał ponad 750 zgłoszeń od producentów produktów obronnych, przeprowadzając ponad 550 testów. Na poligonach z odpowiednim wyposażeniem przeprowadzane są różne rodzaje testów, w tym zakłócenia radiowe i warunki podobne do bojowych.
Projektanci nie tylko otrzymują profesjonalną ekspertyzę i porady, ale także ważny feedback od wojskowych na temat swoich rozwiązań. Współpraca z 'Żelaznym poligonem' ułatwia proces opracowywania i kodowania nowych produktów.
'To szybki i efektywny przewodnik między pomysłem a frontem. Im szybciej testujemy i wprowadzamy do produkcji nowe rozwiązania, tym szybciej trafiają do Sił Obrony,' podkreśliła wiceminister obrony Ukrainy Anna Gwozdz.
Usługa 'Żelazny poligon' jest dostępna dla producentów przemysłu obronnego bezpłatnie. Jeden producent może skorzystać z usługi kilka razy podczas tworzenia produktu, co ułatwia jego wdrożenie. Inicjatywa jest realizowana we współpracy z Centralnym Zarządem Działalności Innowacyjnej Sił Zbrojnych Ukrainy, Centrum Skalowania Rozwiązań Technologicznych, Brave1 oraz Państwowym Instytutem Badawczo-Rozwojowym Testowania i Certyfikacji SPR.
Współpraca z 'Żelaznym poligonem' przyczynia się do poprawy jakości i szybkości wdrażania nowych rozwiązań w obszarze obrony, umożliwiając ukraińskim producentom przyspieszenie procesu tworzenia i doskonalenia produktów wojskowych.
Czytaj także
- Nowe porozumienia w sprawie jeńców – szczegóły ujawnione przez ukraińskiego ombudsmana po rozmowach z Rosją
- Sikorski: Rosja straciła przewagę w wojnie, a NATO może być celem inscenizowanych prowokacji
- Białoruś umacnia wojskowe pozycje przy granicy z Ukrainą – alarmuje Swiatłana Cichanouska
- Kto ponosi winę za rzeź wołyńską? Czy pojednanie Polski i Ukrainy jest realne?
- Rosja nie porzuca planów terytorialnych – jedynie przesuwa terminy, mówi naczelny dowódca Ukrainy
- Ukraina może uderzyć w białoruskie rafinerie. Były ambasador wskazuje na konsekwencje

