Zełenski przekazał Trumpowi plan pokojowy: Ukraina może zgodzić się na zdemilitaryzowaną strefę.
Jak informuje ТСН: Ukraina jest gotowa do omówienia trudnego ustępstwa terytorialnego, w tym stworzenia zdemilitaryzowanej strefy w Donbasie w ramach nowego planu pokojowego. Doradca szefa biura prezydenta Mychajło Podoljak zaznaczył, że ta strefa będzie wymagała wycofania sił z obu stron frontu oraz kontroli misji międzynarodowych, w tym ze strony USA. Jednak ostatecznej zgody ze strony Kijowa jeszcze nie ma.
Zgodnie z raportem, Kijów zgodził się na kluczowy punkt negocjacji z USA i Rosją - stworzenie zdemilitaryzowanej strefy w Donbasie. Decyzja ta uzyskała poparcie w Europie, gdzie uważana jest za drogę do zakończenia prawie czteroletniej wojny. To ustępstwo weszło do planu pokojowego USA, opracowanego przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i przekazanego amerykańskiemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Dokument uzyskał również poparcie ze strony prezydenta Francji Emmanuela Macrona, brytyjskiego premiera Keira Starmera oraz niemieckiego kanclerza Fryderyka Merz.
Warunki zdemilitaryzowanej strefy
Kijów uważa, że stworzenie zdemilitaryzowanej strefy zmusi ukraińskie i rosyjskie siły do wycofania się od obecnej linii frontu w Donbasie. Region może przejść pod kontrolę misji międzynarodowych, w tym USA, co ma zapobiec nowym aktom agresji ze strony Rosji.
„Zdemilitaryzowana strefa ma istnieć po obu stronach linii. Należy logicznie i prawnie określić, czy wszystkie rodzaje broni mają być wycofane, czy tylko ciężka. Aby uniknąć możliwych naruszeń, konieczne jest, aby przedstawiciele misji monitorujących oraz zagraniczny kontyngent czuwali nad przestrzeganiem umów. (…) To naturalny format zakończenia konfliktu, ponieważ część terytorium, niestety, pozostanie pod de facto okupacją Rosji, a linia demarkacyjna i tak będzie ustalona,” - powiedział Podoljak.
Kontrola wykonania ustaleń
„Należy jasno określić zakresy oraz misje nałożone na trzecią stronę,” - zaznaczył doradca szefa OPP, podkreślając, że Kijów „w idealnym przypadku” chciałby widzieć USA w składzie sił nadzoru celem zapewnienia kontroli nad wykonaniem ustaleń, monitorowaniem i brakiem niesankcjonowanych ruchów wojsk.
To podejście przypomina zdemilitaryzowaną strefę między Koreą Północną a Południową, utworzoną w 1953 roku. Koreańska DMZ ma szerokość 4 km i długość 250 km. Ukraińska wersja będzie prawdopodobnie znacznie większa.
Jak podkreślono, dla Zełenskiego takie terytorialne ustępstwo jest niezwykle bolesne, jednak umożliwia uniknięcie faktycznej kapitulacji, o którą domagała się Moskwa, w szczególności przekazania tych części Donbasu, które pozostają pod kontrolą Ukrainy. Dla prezydenta Ukrainy jest to całkowicie nieakceptowalne, ponieważ wojsko i społeczeństwo kategorycznie sprzeciwiają się jakimkolwiek aktom „kapitulacji”.
Finansowanie odbudowy Ukrainy
Podoljak wyjaśnił, że dokument przekazany Stanom Zjednoczonym składa się z trzech rozdziałów.
Pierwszy - o warunkach zakończenia wojny, przedstawionych w około 20 punktach.
Drugi - o stworzeniu nowego systemu europejskiego bezpieczeństwa po wojnie, łącznie z gwarancjami, które mają zapobiegać przyszłym rosyjskim ofensywom.
Trzeci - o odbudowie Ukrainy, jej gospodarki i potencjału obronnego.
„Aggresor ma brać udział w finansowaniu odbudowy – to obowiązkowy warunek zakończenia wojny. W przeciwnym razie agresor jedynie zyska na konflikcie i nie będzie miał żadnego czynnika odstraszającego,” - podkreślił Podoljak.
Doradca prezydenta Ukrainy ds. komunikacji Dmytro Łytwyn wyjaśnił, że Le Monde nie całkiem poprawnie przedstawił oświadczenie doradcy szefa OPP, twierdząc, że Ukraina już zgodziła się na warunek dotyczący zdemilitaryzowanej strefy.
„Mychajło im powiedział ogólnie, że można dyskutować różne rzeczy, ale pytanie zawsze dotyczy szczegółów, jak to może działać. Czy Ukraina się zgodziła czy nie zgodziła - może być decydowane tylko na najwyższym szczeblu politycznym lub przez naród Ukrainy, wczoraj prezydent powiedział o tym dziennikarzom,” - dodał Łytwyn.
„Ustępstwa, które uczynił Zełenski, to trudne decyzje. A dwa rozdziały - o gwarancjach bezpieczeństwa i odbudowie - to swego rodzaju „pocieszenia”, aby ułatwić odbiór,” - skomentował europejski dyplomata.
Obecnie Zełenski zadeklarował, że USA oferują stworzenie „wolnej strefy ekonomicznej i zdemilitaryzowanej” na wschodzie kraju, pozwalając na wycofanie rosyjskich wojsk z części północnych regionów, ale zachowując ich obecność na południu. W rezultacie rosyjskie wojska mogłyby opuścić Sumski, Charkowski i część Dniepropietrowskiego obwodu, ale pozostać w Chersońskim i Zaporożskim.
W celu uzgodnienia stanowisk 13 grudnia może odbyć się spotkanie w Paryżu z udziałem przedstawicieli USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Ukrainy. Dwa dni później Merz proponuje przeprowadzenie spotkania już na poziomie liderów w Berlinie wspólnie z Trumpem. Czy przyjedzie - czas pokaże.
„Zobaczymy, co przyniesie nam przyszłość,” - zauważył prezydent USA, dodając, że nie chce „tracić swojego czasu”.
Amerykański lider, wbrew historycznym faktom, zrzuca odpowiedzialność za wojnę na Ukrainę, stawiając Kijowowi ultimatum przed świętami Bożego Narodzenia - termin ten stwarza dodatkowe napięcie. Jednak, według słów posła ukraińskiego Ołeksandra Mereżki, „Zełenski nie poddaje się amerykańskiemu naciskowi”.
„Jeśli Trump nas opuści, będzie miał wizerunek Chamberlaina - „winnego”, który podpisał monachijskie umowy,” - zauważył deputowany.
Mereżko podkreśla, że pomimo wszelkich wysiłków Ukrainy, porozumienie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem jest niemożliwe: „Ukraińcy chcą żyć, a Putin chce nas zabić.”
Przypomnijmy, że wcześniej Zełenski powiedział, że propozycje USA dotyczące rozwiązania sytuacji wokół Donbasu, które uwzględniają pozycję Federacji Rosyjskiej, nie odpowiadają interesom Ukrainy. Amerykańska strona modeluje stworzenie „wolnej strefy ekonomicznej” lub zdemilitaryzowanej terytoriów, gdzie ukraińskie wojska wychodzą, a rosyjskie - nie wchodzą. Jednak kwestia zarządzania pozostaje otwarta. Zełenski podkreślił brak zasady parytetu (wycofania wojsk na analogiczną odległość) i ryzyko postępu Federacji Rosyjskiej w tę strefę. Również podkreślił, że kontrola musi być towarzyszona międzynarodowym monitorowaniem. Prezydent podkreślił, że decyzję o terytorialnych kompromisach powinien podjąć naród Ukrainy - poprzez wybory lub referendum, a warunki dyplomatyczne zależą od pozycji wojskowych na froncie.
Należy zaznaczyć, że Merz oświadczył, że w propozycjach pokojowych, które Kijów przesłał USA, „przede wszystkim chodzi o to, na jakie terytorialne ustępstwa Ukraina jest gotowa pójść”. Kanclerz Niemiec podkreślił, że jest to pytanie, na które musi odpowiedzieć prezydent Ukrainy oraz naród, i byłoby błędem przymuszać Kijów do pokoju, którego jego naród nie zaakceptuje.
Wszystkie te wydarzenia podkreślają złożoność i niejednoznaczność sytuacji w Donbasie oraz znaczenie międzynarodowego wsparcia dla Ukrainy. Następne negocjacje między państwami- przywódcami mogą znacznie wpłynąć na rozwój konfliktu, dlatego wspólnota światowa uważnie będzie śledzić sytuację. Jednocześnie, jak zauważają eksperci, kompromis w tym przypadku jest ważny dla stabilności regionu, chociaż te ustępstwa, na które gotowa jest pójść Ukraina, budzą poważne obawy ze strony społeczeństwa.
Czytaj także
- Przełom w Zatoce Perskiej: USA i Iran zawarły rozejm – oto szczegóły
- Wznowiono trójstronne rozmowy: Kijów, Moskwa i Waszyngton rozważają dwuetapowe zawieszenie broni
- Premier Belgii: To Zełenski powinien mówić w imieniu Europy przy stole z Rosją
- Inwigilacja szefa detektywów NABU – wszczęto śledztwo
- Rozmowy Kijowa z Sojuszem Północnoatlantyckim o izolacji lotnisk wroga – szczegóły
- Rozmowy USA–Iran odwołane: kulisy fiaska planowanego spotkania w Szwajcarii

