ISW demaskuje fałszywe triumfy Gerasimowa: rosyjski sztab przesadza z podbojami na froncie.

ISW demaskuje fałszywe triumfy Gerasimowa: rosyjski sztab przesadza z podbojami na froncie
ISW demaskuje fałszywe triumfy Gerasimowa: rosyjski sztab przesadza z podbojami na froncie

Gra w liczby i propaganda

Jak informuje TSN.ua: Kreml usiłuje wmówić światu, że ukraińska obrona się załamuje, manipulując doniesieniami o zdobytych terenach. Szef Sztabu Generalnego Rosji, Walerij Gierasimow, znacznie wyolbrzymia postępy swoich oddziałów, podczas gdy eksperci z Institute for the Study of War (ISW) potwierdzają zaledwie ułamek jego twierdzeń. W dobie wojny informacyjnej takie zabiegi mają na celu wywarcie presji na Kijów i zachodnich sojuszników.

16 marca 2026 roku Gierasimow odbył wizytę w dowództwie Południowego Zgrupowania Wojsk Rosji, ogłaszając zdobycie 12 miejscowości. Analitycy ISW zweryfikowali jednak tylko dwa z tych rzekomych sukcesów. Rosyjski generał raportował też przesunięcie linii frontu o 12 km na zachód od Siewierska, tymczasem rzeczywisty postęp wyniósł jedynie 4,55 km – wynika z niezależnych danych.

Według stanu na 17 marca 2026 roku w Łymanie nie ma żadnych sił rosyjskich. Gierasimow utrzymuje, że Moskwa kontroluje ponad 60% Konstantynówki, ale ISW wskazuje, iż w rękach Rosjan pozostała tylko niewielka część tego miasta. Co więcej, Siły Zbrojne Ukrainy od początku 2026 roku odzyskały już ponad 400 km kwadratowych w rejonie Ołeksandriwki i Hulajpola.

Dezinformacja a rzeczywistość wojny

W tym kontekście warto podkreślić, że strona rosyjska, próbując stworzyć pozory sukcesów, jednocześnie bagatelizuje osiągnięcia ukraińskich żołnierzy na Zaporożu. Siergiej Ławrow dodał, że Rosja nie zaprzestanie agresji, dopóki Ukraina nie zaakceptuje „nowych realiów”. Te działania pokazują, jak Moskwa stara się wymusić ustępstwa poprzez dezinformację i manipulację.

Nasilająca się fala kłamstw ze strony Rosji uwidacznia, jak kluczowe jest weryfikowanie doniesień i poleganie na niezależnych analizach sytuacji na froncie.

W trakcie wojny, gdzie walka informacyjna stanowi nieodłączny element konfliktu, rzetelne relacjonowanie wydarzeń może mieć ogromny wpływ na morale i strategię obu stron. Opisany przypadek unaocznia, w jaki sposób fałszywe narracje są wykorzystywane do kształtowania opinii publicznej i oddziaływania na relacje międzynarodowe. Społeczność światowa musi pozostać czujna i podchodzić krytycznie do oficjalnych komunikatów płynących z obu stron konfliktu.


Czytaj także

Reklama