Rosja twierdzi, że nie potrzebuje Starlinka. Jak wygląda rzeczywistość na froncie?.

Rosja twierdzi, że nie potrzebuje Starlinka. Jak wygląda rzeczywistość na froncie?
Rosja twierdzi, że nie potrzebuje Starlinka. Jak wygląda rzeczywistość na froncie?

Stanowisko rosyjskiego resortu obrony

Jak informuje TSN.ua: Przedstawiciele Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, zastępca ministra Aleksiej Kriworuszka oraz szef głównego zarządu łączności sił zbrojnych Walerij Tiszkow, oświadczyli, że systemy Starlink były wykorzystywane jedynie przez pojedyncze pododdziały armii okupacyjnej. Ich zdaniem, technologia ta służyła wyłącznie do dezinformacji przeciwnika, a jej zablokowanie nie spowodowało poważnych trudności dla rosyjskich jednostek.

Konsekwencje zablokowania łączności satelitarnej

Informacje z frontu wskazują jednak na coś innego. Po odcięciu dostępu do Starlinka, rosyjskie wojska napotkały istotne problemy z łącznością. Doprowadziło to do wzrostu strat oraz zmniejszenia intensywności prowadzonych przez nie działań szturmowych. Tiszkow przyznał, że użycie Starlinka było ograniczone i miało na celu głównie 'wprowadzenie przeciwnika w błąd'.

Tiszkow: 'wprowadzenie przeciwnika w błąd'

W świetle tych doniesień, pomimo oficjalnych zapewnień rosyjskiego MON, widać wyraźnie, że blokada systemu satelitarnego znacząco odbiła się na sprawności operacyjnej rosyjskich sił. Współczesne pole walki jest silnie uzależnione od zaawansowanych technologii komunikacyjnych.

Sytuacja ta dobitnie pokazuje kluczową rolę nowoczesnych systemów łączności w operacjach wojskowych. Nawet ograniczone wykorzystanie łączności satelitarnej może mieć wymierny wpływ na przebieg walk, a każde jej zakłócenie w warunkach intensywnych działań bojowych niesie za sobą poważne konsekwencje taktyczne.


Czytaj także

Reklama