Ukrainę czeka deficyt produktów: czy ceny wzrosną przez nieurodzaj.

Ukrainę czeka deficyt produktów: czy ceny wzrosną przez nieurodzaj
Ukrainę czeka deficyt produktów: czy ceny wzrosną przez nieurodzaj

W tym roku ukraińscy rolnicy spodziewają się trudnego sezonu z ryzykiem mniejszych zbiorów z powodu warunków pogodowych i innych wyzwań. W rezultacie niektórzy eksperci już teraz twierdzą, że Ukraińców czeka deficyt produktów na rynku, co oznacza, że ceny wzrosną, a na półkach sklepów pojawi się więcej towarów importowanych. W jakim stopniu jest to zgodne z rzeczywistością i czy warto obawiać się kolejnego wzrostu?

Zamiast krajowego — import

Warunki pogodowe w tym roku całkowicie nie sprzyjały zbiorom. W rezultacie większość rolników zamiast zysku liczy straty, a w konsekwencji przewidywane spadki cen produktów sezonowych praktycznie nie są odczuwalne. Na rynku brakuje ukraińskich warzyw i owoców, a prawdopodobnie na zimę również będzie ich za mało. W ten sposób ich cena wzrośnie — inne pytanie, w jakim stopniu? Według ekspertów, rynek będzie się utrzymywał dzięki importowi.

„Możliwe, że zależność od importu wzrośnie. Ale to nie jest złe — towary wciąż będą na rynku. Wręcz przeciwnie, w przypadku mniejszych zbiorów ważne jest, aby importowane towary jak najwięcej napływały do Ukrainy. Jeśli importu nie będzie, ceny ukraińskich produktów staną się jeszcze wyższe z powodu braku konkurencji. Im więcej będzie produktów importowanych, tym mniej podstaw krajowi producenci będą mieli do podnoszenia cen” — wyjaśnia ekonomista Eduard Karadżija.

Cena produktów

Jakby nie było, ceny produktów są głównym problemem, który niepokoi wszystkich Ukraińców. Wracając ze sklepu czy targu, każdy zwraca uwagę na ilość towarów i wydane pieniądze, a najczęściej to proporcja nie raduje. Jednak na Ukrainie nie ma scentralizowanego regulowania cen, więc głównym czynnikiem pozostaje równowaga popytu i podaży.

„Te ceny, które widzimy dzisiaj, — to są ceny rynkowe. Na Ukrainie nie ma scentralizowanego ustalania cen ani państwowej kontroli, z wyjątkiem bardzo ograniczonego katalogu towarów, na przykład w dziedzinie energetyki. Jeśli ceny rosną, oznacza to, że konsumenci mają pieniądze i są gotowi kupować za taką wartość. Gdyby popyt był niski, towary by nie podrożały — pozostałyby na poprzednim poziomie lub nawet potaniały. Zatem obecne ceny — to wskaźnik tego, że dochody konsumentów przynajmniej się nie zmniejszają” — mówi ekspert.

Zbiory zboża

Jednak, mimo nieurodzaju w tym roku, Ukraińcy nie zostaną bez chleba, produkcja, która jest obecnie uprawiana, jest wielokrotnie większa niż potrzeby rynku wewnętrznego. Jeśli chodzi o zyski z eksportu zboża, to tutaj również są pewne niuanse. Chociaż rolnicy — główni producenci, otrzymują za swój produkt tylko niewielką część całkowitego zysku. Główne dochody z eksportu uzyskują firmy zajmujące się handlem i logistyką. Przy czym nie zawsze zwracają wszystkie zarobione pieniądze do Ukrainy, bo często pieniądze przechodzą przez inne kraje lub strefy offshore.

„To, co uprawiamy i zbieramy, w większości pozostaje za granicą. Traderzy zarabiają, a rolnicy często są z daleka od tego biznesu. Objętości napływów walutowych zależą od tego, ile trader zboża będzie chciał zwrócić do Ukrainy i od warunków eksportu. Mimo to, nasze rezerwy dewizowe nie zmniejszają się nawet w czasie wojny, co świadczy o pracy gospodarki i wsparciu ze strony międzynarodowych funduszy” — mówi ekonomista.

W ten sposób mniejsze zbiory niekoniecznie prowadzą do kryzysu. Pod warunkiem terminowego importu, aktywnej konkurencji oraz stabilnego popytu rynek jest w stanie utrzymać równowagę, a Ukraińcy mają dostęp do niezbędnych towarów bez nagłego skoku cen.

Krótkie podsumowanie: Ukraińscy rolnicy spodziewają się trudnego sezonu z mniejszymi zbiorami z powodu negatywnych warunków pogodowych. Może to prowadzić do deficytu produktów na rynku i wzrostu cen. Jednak dzięki importowi oraz równowadze popytu i podaży możliwe jest uniknięcie kryzysu i zapewnienie populacji dostępu do niezbędnych towarów.

Czytaj także

Reklama