Demokraci USA przeciwko zmianie kierunku: dlaczego partia nie ustępuje.

Demokraci USA przeciwko zmianie kierunku: dlaczego partia nie ustępuje
Demokraci USA przeciwko zmianie kierunku: dlaczego partia nie ustępuje

Jak informuje Vox: Prezydent Donald Trump postawił amerykańską demokrację na skraju. Niemniej jednak Demokraci nie powinni łagodzić swoich stanowisk, próbując odebrać mu władzę.

Ten punkt widzenia jest szeroko omawiany, chociaż ma pewne kontrowersje.

Felietonista New York Times Ezra Klein, współautor Vox, zauważył w zeszłym tygodniu, że wielu z tych, którzy są najbardziej zaniepokojeni Trumpem, "nie zdaje sobie sprawy z tego, co moim zdaniem jasno wynika z tego niepokoju: gotowości podejmowania strategicznych i politycznych decyzji, które osobiście ci się nie podobają, nawet jeśli oczywiste jest, że pomogą ci wygrać."

Perspektywa Kleina jest zrozumiała. Zawsze są kompromisy między korzyściami politycznymi a czystością ideologiczną. Im mniej słuchasz opinii publicznej, tym większe ryzyko przegranej w wyborach. Jeśli niemożność wygrania następnych dwóch federalnych wyborów zagraża samej demokracji, to błąd w kierunku ideologicznej powściągliwości wydaje się rozsądny.

Potrzeba wygranej w wyborach

Aby powstrzymać Trumpa przed dalszą konsolidacją władzy w sądownictwie, Demokraci muszą wygrać większość w Senacie w przyszłym roku. W tym celu, między innymi, muszą prawdopodobnie wygrać wybory w Stanach Północna Karolina, Ohio i Iowa - to są wszystkie stany, które trzykrotnie poparły Trumpa, przy czym w dwóch ostatnich przypadkach z dużą przewagą w 2024 roku. Uczynienie Partii Demokratycznej bardziej atrakcyjną w tych regionach prawdopodobnie będzie wymagać zajęcia bardziej konserwatywnych pozycji.

Progresyści mają kilka różnych odpowiedzi na ten argument. Jednak najsilniejsza pozycja pochodzi od politologów Jacka Grambacha i Adama Boniki. W ich argumentacji nie ma sprzeczności między opozycją wobec autorytaryzmu Republikanów a umiarem Demokratów, ponieważ ostatnie tak naprawdę nie przynosi znaczących korzyści politycznych.

Rozważanie faktów i argumentów

Grambach i Bonika potwierdzili ten punkt widzenia w serii artykułów i dokumentów. Jednak ich najjaskrawsze interwencje miały miejsce w zeszłym miesiącu w poście na Substacku zatytułowanym "Czy umiar przynosi więcej?" W tym tekście politolodzy podają dwa główne argumenty:

  • Przypuszczalna korelacja między umiarkowaniem a sukcesem wyborczym w wyborach do Izby Reprezentantów jest wynikiem stronniczych metod. Kiedy odpowiednio uwzględnia się czynniki strukturalne, umiarkowani kandydaci nie wykazali znacznie lepszych wyników niż progresywni w 2024 roku.
  • Nawet jeśli korelacja istnieje, to nie jest powód. Używając zaawansowanych metod statystycznych do izolacji przyczynowego wpływu umiarkowania na udział głosów demokratycznych kandydatów w wyborach do Izby Reprezentantów, okazuje się, że korzyści są albo nieznaczne, albo wręcz nieistniejące.

Inni analitycy danych politycznych podważają twierdzenia Boniki i Grambacha. Statystyk Nate Silver twierdzi, że używają oni niesprawdzonych metod pomiaru ideologii kandydatów i zaniżają korzyści umiarkowania w swoich modelach. Analityk Lakshya Jain podkreśla, że Bonika i Grambach niedoceniają korelacji między umiarkowaniem a sukcesem wyborczym, ignorując powszechnie akceptowaną zasadę nauk politycznych.

Nie zamierzam wchodzić w szczegóły sporu metodologicznego, ponieważ ważne jest skupienie się na ogólnym zagadnieniu: nawet jeśli praca Boniki i Grambacha jest całkowicie trafna, to nie oznacza, że ich wnioski są sprawiedliwe.

Uważają, że Demokraci nie czerpią korzyści z umiarkowania na poziomie krajowym, ale ich wyniki tego nie potwierdzają, a ich własne argumenty teoretyczne stawiają to pod znakiem zapytania.

Dlaczego umiarkowanie może nie przynosić korzyści

Grambach i Bonika mają teorię, dlaczego umiarkowanie nie jest już korzystne w wyborach do Izby Reprezentantów. Piszą:

Dekady temu, kiedy "cała polityka była lokalna", umiarkowanie kandydata prawdopodobnie miało znaczące zalety. W erze Trumpa przeciwnie, wybory poruszają się w kierunkach narodowych, charyzmie kandydatów i antyelitarnej wiarygodności — cechach, których ani doradcy polityczni, ani akademicy nie wiedzą, jak stworzyć.

Grambach i Bonika zwracają uwagę na wybiórczą surowość. Kiedy chodzi o umiarkowanie, podkreślają, że korelacja nie jest przyczyną: nawet jeśli umiarkowani kandydaci uzyskali lepsze wyniki niż progresywni w wyborach do Izby Reprezentantów, to nie dowodzi, że pozycje centrowe są korzystne. W ich wywodzie, zanim twierdzi się, że umiarkowanie jest uzasadnione, należy przeprowadzić skomplikowane analizy statystyczne.

Jednak politolodzy uważają za możliwe twierdzić, że "antyelitarna wiarygodność" napędza sukces wyborczy w erze Trumpa. Może to być zaskakujące, ponieważ Grambach i Bonika nie podają żadnych dowodów, że taka wiarygodność nawet koreluje z lepszymi wynikami, nie mówiąc już o tym, co oznacza to.

Zostawiając to na boku, jeden aspekt teorii Grambacha i Boniki uważa się za słuszny: niewątpliwie polityka stała się bardziej "nacjonalizowana" w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Wraz ze wzrostem kablowych i internetowych mediów lokalne gazety stopniowo tracą wpływ, a media krajowe stają się dominujące.

To zmusza wyborców do postrzegania wyborów do Izby Reprezentantów przez pryzmat polityki krajowej, co z kolei zmniejsza korzyści umiarkowania: lokalne gazety prawdopodobnie będą skoncentrowane na kandydatach Demokratów i ich specyfice, podczas gdy TikTok i Fox News zazwyczaj podkreślają krajową markę Partii Demokratycznej, formując zarówno jej przywództwo, jak i najsłynniejsze osoby.

W rezultacie, dzisiaj demokraci na poziomie lokalnym są mniej zdolni do wyróżnienia się w swojej partii. Mogą wspierać niejednoznaczne stanowiska, które są popularne w ich okręgach, ale wyborcy mogą nie dowiedzieć się o tych stanowiskach ani nie przydać im wagi w porównaniu do swoich ogólnych preferencji w stronę Demokratów.

Różowy odcień umiarkowania

Zatem prawdopodobnie kandydaci do Izby Reprezentantów i Senatu teraz mają mniej korzyści z umiarkowania niż wcześniej. Teoretycznie, korzyści umiarkowania na poziomie lokalnym mogą niemal zniknąć, jak twierdzą Bonika i Grambach.

Jednak nawet jeśli mają rację, ich wniosek — że umiarkowanie nie byłoby korzystne dla Demokratów na poziomie krajowym — pozostaje kontrowersyjny.

Dyskusje o tym, czy Demokraci skorzystaliby na umiarkowaniu, w dużej mierze dotyczą polityki krajowej. Dla wielu kluczowym pytaniem jest: czy nasza partia wygrałaby więcej wyborów, gdyby jej obecne kierownictwo kongresowe — lub kandydat w wyborach prezydenckich w 2028 roku — zajęli bardziej centrowe stanowiska w ważnych kwestiach?

Jednak gdy politolodzy wchodzą w tę dyskusję, zazwyczaj robią to, analizując, co się dzieje, gdy podstawowi kandydaci w Izbie Reprezentantów przesuwają się w kierunku centrum. To zrozumiałe, ponieważ co dwa lata odbywają się 435 wyborów do Izby, w których biorą udział różni kandydaci Demokratów. Generuje to wystarczającą ilość danych do statystycznie istotnych powiązań między ideologią a wynikami.

W przeciwieństwie do tego, wyniki wyborów prezydenckich są trudniejsze do analizy. Od zakończenia II wojny światowej odbyło się tylko 20 wyborów prezydenckich, co sprawia, że trudno jest uzyskać wiarygodną analizę statystyczną na podstawie obserwacji, które pokazują, jak Demokraci czuli się, zajmując umiarkowane pozycje w 1996 roku, daleko od zjawiska, gdy Republikanie zdobywali poparcie, stając się bardziej radykalni w latach 80-tych. Dlatego nie istnieje lepszy sposób na sprawdzenie teorii wyborczości, jak uważne rozważenie wyników wyborów do Izby.

Jednak takie wyniki mogą powiedzieć coś tylko do pewnego momentu.

Krajowa partia polityczna przyjmująca bardziej umiarkowany program, a osobny kandydat do Izby Reprezentantów, który robi to samo, to dwie różne rzeczy. I nie ma żadnych powodów, by sądzić, że skutki polityczne pierwszej będą takie same, jak u drugiej.

Wręcz przeciwnie, teoria Boniki i Grambacha sugeruje coś innego. W ich wywodzie umiarkowanie naprawdę miało znaczące korzyści w wyborach do Izby, gdy "cała polityka była lokalna" — to znaczy, gdy wyborcy uważnie obserwowali kandydatów. Sugestia ta wskazuje, że korzyści z umiarkowania mogą wzrosnąć w miarę wzrostu uwagi: im więcej obserwacji niejednoznacznych stanowisk kandydatów przez wyborców, tym większe prawdopodobieństwo, że zostaną za to nagrodzeni. Jeśli tak jest, możemy oczekiwać, że umiarkowanie na poziomie prezydenckim może mieć znacznie większy wpływ, niż na poziomie lokalnym.

Nawet jeśli Grambach i Bonika mają rację, i na dzień dzisiejszy nie ma korzyści z umiarkowania na poziomie lokalnym, to nie obalą argumentu na rzecz ideologicznej powściągliwości. Wręcz przeciwnie, jeśli w rzeczywistości demokratyczni kandydaci w czerwonych i purpurowych okręgach nie mogą już wykazywać wyraźnych tożsamości ideologicznych, to dla partii ważne — a nie mniej — jest umiarkowane formułowanie swoich krajowych stanowisk.

Obecne dostawy polityczne

Jest jeszcze jeden powód, dla którego wyniki Grambacha i Boniki nie rozwiązują debaty na temat skuteczności umiarkowania: mierzą one korzyści płynące z bardziej "umiarkowanych" stanowisk we wszystkich aspektach, a nie korzyści płynące z przesunięcia się w kierunku centrum w konkretnych kwestiach.

Kiedy Demokraci dyskutują o tym, czy partia powinna stać się bardziej umiarkowana, zazwyczaj spierają się właśnie o to. Wielu progresistów sprzeciwia się prawicowemu przesunięciu Demokratów w jakiejkolwiek sferze politycznej. Tymczasem centryści komentują, że partia zyskałaby na wprowadzeniu bardziej konserwatywnych stanowisk w kwestiach, w których Demokraci obecnie są bardziej na lewo niż opinia publiczna.

To pytanie nie może być rozwiązane przez dane Boniki i Grambacha; taka próba dotyczy dwóch różnych kwestii:

  • Czy partie wygrają, jeśli przyjmą popularne polityki dotyczące aktualnych kwestii, nawet jeśli rozczarowują niektóre interesy ich sojuszników?
  • Czy kandydaci, których stanowiska łącznie są bardziej umiarkowane, uzyskują lepsze wyniki niż ci, których stanowiska łącznie są bardziej progresywne?

Te pytania mogą mieć różne odpowiedzi. W przypadku wielu kwestii progresywne stanowisko jest bardziej popularne niż umiarkowane (na przykład wyborcy z znaczną przewagą wspierają propozycję kongresmenki Alexandry Ocasio-Cortez dotyczącą ograniczenia oprocentowania kart kredytowych). Teoretycznie umiarkowani kandydaci mogą skorzystać na bardziej konserwatywnych stanowiskach w takich kwestiach jak imigracja i przestępczość, jednocześnie przegrywając na zbyt centrowej pozycji w kwestiach gospodarczych. Jeśli tak, to całkiem możliwe, że umiarkowani Demokraci w rzeczywistości nie przewyższą progresywnych kandydatów — i że Partia Demokratyczna mogłaby zyskać głosy, gdyby przeszła w prawo w polityce związanej z policją i imigracją.

Aby było jasne, nie twierdzę, że cokolwiek z tego jest koniecznie prawdziwe, tylko że jest to logicznie możliwe. Utrzymanie popularnych stanowisk (czy to progresywnych, czy umiarkowanych) może być politycznie korzystne, nawet jeśli zazwyczaj poparcie bardziej umiarkowanych stanowisk nie jest tak.

Istnieją dowody, że uwzględnienie preferencji wyborców wciąż jest politycznie korzystne, nawet w obecnym środowisku informacyjnym. W jednym z ostatnich badań wyborcy stali się o 14 punktów procentowych bardziej skłonni wspierać kandydata, dowiadując się, że dzielą wspólne stanowisko.

Czas na ostrożność w rozważaniach politycznych

Uważam, że możliwe jest połączenie obaw o autorytaryzm Trumpa z opozycją wobec demokratycznego umiarkowania. Na przykład można uznać, że prezydent stara się sabotować gospodarkę i że masowa recesja ponownie przywróci Demokratów do władzy, niezależnie od ich stanowisk. W takim przypadku maksymalnie progresywna Partia Demokratyczna może być lepsza niż maksymalnie popularna: ważne jest zgromadzenie większości w Senacie i Izbie, składającej się z osób gotowych do wdrażania śmiałych reform, które są potrzebne Ameryce, co z kolei może zmniejszyć atrakcyjność tronów Trumpa w dłuższej perspektywie.

Niemniej jednak w tych niebezpiecznych czasach ważne jest, aby Demokraci nie niedoceniali ryzyka ideologicznej nieprzejednania. Może się wydawać, że niebezpieczeństwa wynikające z porzucenia umiarkowania są niewielkie, jak twierdzą Grambach i Bonika. Jednak ich praca w rzeczywistości tego nie dowodzi. I Demokraci nie powinni działać na podstawie przekonań, że tak jest.


Czytaj także

Reklama