Fałszywe psy asystujące: dlaczego zagrażają prawom osób z niepełnosprawnościami.

Fałszywe psy asystujące: dlaczego zagrażają prawom osób z niepełnosprawnościami
Fałszywe psy asystujące: dlaczego zagrażają prawom osób z niepełnosprawnościami

Jak informuje Vox: Ostatnio wielu Amerykanów, w tym ja, aktywnie podróżuje w okresie świątecznym. Podczas lotu z Nowego Jorku do Los Angeles zauważyłam psa w kamizelce „pies asystujący”, który szczekał na mnie przy wyjściu. Ten pies, przypominający mopsika, chodził tam i z powrotem, przykuwając uwagę innych podróżnych.

W drodze powrotnej z LAX zobaczyłam jeszcze więcej psów asystujących — jamnika, buldoga francuskiego i kilka ras mieszanych, które czekały razem ze swoimi właścicielami na odprawę. To skłoniło mnie do zastanowienia, ile psów podróżuje pod tym statusem i czy wszystkie z nich są rzeczywiście starannie przeszkolonymi psami asystującymi. Czasami ich zachowanie budziło wątpliwości i podejrzewałam, że niektóre z tych psów mogą być fałszywe.

Najważniejsze wnioski

  • Licząca się liczba Amerykanów, którzy zabierają psy na loty jako psy asystujące, rośnie, a wielu wykorzystuje tę możliwość — przeznaczoną dla osób z niepełnosprawnościami — jako sposób na podróżowanie ze swoimi zwierzętami domowymi.
  • Problem polega na tym, że nieprzeszkolone psy mogą utrudniać podróż innym pasażerom, a także przeszkadzać prawdziwym psom asystującym w wykonywaniu swoich ważnych obowiązków.
  • Brak wyraźnych regulacji prowadzi do nadużyć w systemie i wprowadzenie surowych zasad jest trudne, aby nie utrudniać życia osobom z niepełnosprawnościami.

Oczywiście, w czasie świąt, gdy wielu ludzi podróżuje, łatwo dostrzec takich psów. Ale nie jesteś sam w swoich obserwacjach dotyczących wzrostu liczby podejrzanych psów asystujących. To rodzi szereg pytań.

Dlaczego jest ich tak wiele? Ile osób je ma? Czy naprawdę certyfikacja jest tak prosta? Czy tak wielu ludzi naprawdę potrzebuje psów asystujących? Dlaczego jeden z nich szczeka na mnie? Czy może po prostu ludzie chcą zabrać swoje psy w podróż? Czy to czyni mnie złym człowiekiem, że podejrzewam niektóre z nich? Czy fałszywy pies asystujący jest naprawdę tak zły?

Niestety, nie mogłam porozmawiać z prawdziwym psem asystującym, aby dowiedzieć się, co myśli o tym kontrowersyjnym temacie. Ale byłam ciekawa, co sądzą eksperci, członkowie załogi oraz trenerzy psów asystujących, którzy opowiadali, jak oszustwa utrudniają ich pracę oraz pracę prawdziwych psów asystujących.

Podróżowanie z psem to wyzwanie, a usługi to luka

Coraz więcej ludzi chce podróżować z własnymi zwierzętami, ale mimo zapewnień linii lotniczych o bezpieczeństwie, właściciele wciąż obawiają się przewozu zwierząt w luku bagażowym. Są też świadomi, że przewóz psa może być kosztowny i stanowić prawdziwy test.

Podróże z psem w kabinie w USA są dość skomplikowane z powodu licznych przepisów. Oficjalnie psy muszą być umieszczone w zatwierdzonej klatce, która zmieści się pod siedzeniem przednim. Muszą również mieć możliwość obrócenia się w klatce i pozostawać ściśle zamknięte przez cały lot. Jeśli pies spełnia wszystkie te wymagania, koszt przewozu w większości dużych linii lotniczych w USA wynosi około 150 dolarów za etap podróży.

Wielu ludzi chce mieć swoje psy przy sobie w trakcie podróży, co zazwyczaj dotyczy małych ras. I nawet wtedy nie każdy mały pies będzie się czuł komfortowo, będąc w ciasnej klatce. Co dziwne, niektórzy ludzie wciąż znajdują sposoby, aby obejść system.

“Myślę, że wiele osób zaczyna korzystać z tego, co naprawdę chcemy, aby nasze psy były z nami,” — mówi Jessica Reiss, dyrektor programu Canine Companions, organizacji, która szkoli i dostarcza psy asystujące ludziom z niepełnosprawnościami.

W Canine Companions labradory, golden retrievery i ich rasy mieszane przechodzą sześciomiesięczny program szkoleniowy, który obejmuje około 45 zadań, w tym otwieranie i zamykanie drzwi, reagowanie na sygnały, pomoc w poruszaniu się na wózku inwalidzkim i identyfikację przedmiotów. Odbiorcy psów asystujących także przechodzą intensywny program szkoleniowy.

“Aby dostarczyć psa danej osobie, przychodzi do nas i zostaje z nami przez dwa tygodnie. Oni dosłownie żyją z psem 24 godziny na dobę — uczą się zachowań psów, mowy ciała, jak reagować na strach, tak jak zwykły właściciel psa,” — mówi Reiss, wymieniając jedynie kilka aspektów szkolenia, które uczestnicy przechodzą przez te 14 dni.

Chociaż szkolenie w Canine Companions jest rygorystyczne, podobne programy nie są standardem. Częściowo problem polega na tym, że nie ma jednego standardu.

Reiss zauważyła, że Departament Transportu starał się ograniczyć podróżnych nadużywających możliwości podróżowania z hodowlanymi zwierzętami (na przykład zabraniając zwierząt wspierających emocjonalnie) i sprawił, że wymagania dotyczące zwierząt asystujących wydają się surowsze, jednak ludzie wciąż znajdują sposoby na obejście tych ograniczeń.

“Jest luka, która pozwala na osobiste szkolenie swoich psów na usługi, a to oznacza, że pies musi wykonać zadania, które ułatwiają niepełnosprawność osoby,” — wyjaśnia Reiss. Chociaż osobiste szkolenie może wydawać się bardziej dostępne, prowadzi również do nadużyć wynikających z braku regulacji.

“Jest wiele właścicieli, którzy szkolą swoje psy, ucząc je wykonywania prawdziwych fizycznych zadań, i oni mają dostęp. Ale mówimy także o ludziach, którzy po prostu nie chcą zostawić swoich psów w domu,” — mówi Reiss.

Doprowadza to do zamieszania i braku konsekwencji. W wyniku tego dostajesz psy, takie jak szczekający buldog francuski w kamizelce asystenta, które mają takie same prawa do latania jak pies, który przeszedł szkolenie w Canine Companions. To również wyjaśnia, dlaczego na lotniskach (i na ziemi) pojawia się tak wiele niedogodności związanych z niewłaściwie zachowującymi się „psami asystującymi”.

Rozmawiałam z kilkoma amerykańskimi stewardesami, które potwierdziły, że zauważyły wzrost liczby psów asystujących na lotach. Zauważyły, że mają polecenie, aby nie zadawać pytań właścicielom, nawet jeśli mają podejrzenia co do hałaśliwych szczeniaków. Jedna z stewardes, która zdecydowała się pozostać anonimowa, powiedziała: “Oczywiście, ten starszy chihuahua nikogo nie ratuje... ale to nie w mojej kompetencji to kontrolować.”

To jeszcze bardziej komplikuje sytuację, ponieważ nikt nie chce wyglądać na tego, kto kwestionuje osobę z niepełnosprawnością. Jak rozróżnić prawdziwych psów asystujących od tych, które korzystają z luki, nie sprawiając, że ktoś czuje się zaatakowany lub nieludzki?

Kto naprawdę cierpi z powodu fałszywych psów asystujących

Jako właściciel psa, który nadaje się do przewozu w kabinie, nie mam zalet, przestrzegając zasad linii lotniczych. Przestrzeganie wszystkich wymagań dotyczących przewozu psów jest droższe (psy asystujące latają za darmo) i komplikuje lot (będąc w zamkniętej klatce, zamiast siedzieć na podłodze kabiny lub na kolanach właściciela). Jeśli “prawidłowy” sposób zabrania psa na pokład jest tak niepewny, a nierealistyczna opcja wydaje się łatwiejsza i za darmo, to dlaczego przestrzegać zasad?

“W tym tkwi problem — zasady tak naprawdę nie mają znaczenia,” — mówi Molly Cart, kobieta z porażeniem mózgowym, która ma psa asystującego o imieniu Slate. “Często czuję podobną sytuację. Staram się zrozumieć, dlaczego zapłaciłam 50 dolarów za wizytę u weterynarza, aby wypełnić ten formularz? Ta osoba po prostu wejdzie ze swoim psem.”

Cart twierdzi, że podróżuje dwa–trzy razy w roku i ostatnio zauważyła wzrost liczby psów asystujących, szczególnie w ciągu ostatnich trzech–pięciu lat. Slate, którego otrzymała za pośrednictwem Canine Companions, jest jej drugim psem asystującym, a nie tak dawno podróżowali z Connecticut do Wisconsin, z przesiadką w Chicago na lotnisku O'Hare.

“Na tym lotnisku było tyle psów, że dotarcie od naszych bram do następnych stało się prawdziwym wyzwaniem,” — mówi, dodając, że kilka psów próbowało wchodzić z interakcje, szczekało i podchodziło do Slate'a. Chociaż Slate jest przeszkolony, aby pozostać skoncentrowanym, zewnętrzne bodźce utrudniają mu pomoc Cart w krytycznych sytuacjach. Cart, która używa skutera i chodzików, wyjaśnia, że to również wprowadza dodatkowy stres dla Slate'a.

“Jeśli jadę gdzieś z przyjaciółmi, często nie zabieram go ze sobą, ponieważ może to spowodować więcej stresu. Jeśli wiem, że w otoczeniu jest wiele osób, które mogą mi pomóc tak samo, jak on,” — mówi Cart.

Cart często martwi się również o miejsce, w którym siedzi w samolocie. W swoim doświadczeniu, osoby z niepełnosprawnością i psy asystujące zazwyczaj sadzeni są w sekcjach przy drzwiach. Teoretycznie, jeśli jest kilka osób z psami asystującymi, kto zajmie to miejsce? A czy w jednym rzędzie będą siedziały kilka psów?

Wątpliwości Cart dotyczące podróży z psem asystującym wydają się być wynikiem braku zasad, które powinny pomóc jej oraz innym osobom z niepełnosprawnościami. Zauważyła również, że często musi budować bariery przez pytania ludzi o to, czy jej pies Slate jest prawdziwy, prawdopodobnie z powodu ich wcześniejszych doświadczeń z niesfornymi psami oraz ludźmi, którzy nadużywają tych przywilejów. Ale jeśli ludzie nie znają nikogo takiego jak Cart, trudno im zrozumieć, jak ich działania mogą wpłynąć na tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy.

Przez długi czas Cart uważała, że uświadamianie społeczeństwa na temat medycznej potrzeby psów asystujących rozwiąże jej problem. Ale z czasem zrozumiała, że zwiększona świadomość nie ma sensu, jeśli ludzie nie są gotowi słuchać. I chociaż Cart ma nadzieję na zmiany ustawodawcze, znalezienie rozwiązania problemu zwierząt towarzyszących bez krzywdzenia tych, którzy ich potrzebują, pozostaje trudnym zadaniem, ponieważ wielu ludzi nadużywa systemu.

“Nie wiem, jak mogłoby wyglądać takie prawodawstwo, ale być może coś, co zniechęca ludzi do nadużyć, mogłoby pomóc prawdziwym ludziom, którzy potrzebują psów asystujących,” — mówi Cart. “To kwestia uznania, że są one medyczną koniecznością.”

Może najtrudniejszą przeszkodą jest zwykły egoizm. Trudno postawić interesy innych ludzi na pierwszym miejscu, szczególnie podczas lotu, uważając podróżowanie ze swoim psem za dostatecznie bezpieczne. W tym momencie nikt nie myśli o społecznym kontrakcie czy tym, jak ich pies może wpłynąć na kogoś innego w przyszłości. Nauka kogoś okazywania takiej empatii to zadanie, którego nawet pies asystujący nie może wykonać.

 


Czytaj także

Reklama