Proszki białkowe z ołowiem: czy naprawdę są niebezpieczne dla zdrowia.

Proszki białkowe z ołowiem: czy naprawdę są niebezpieczne dla zdrowia
Proszki białkowe z ołowiem: czy naprawdę są niebezpieczne dla zdrowia

Jak informuje Vox: Amerykanie, którzy pasjonują się proszkami białkowymi, mogą powoli zatruwać się ołowiem, znanym neurotoksyną.

Takie podsumowanie wynika z badania, które w ubiegłym tygodniu stało się wirusowe po publikacji w Consumer Reports. W artykule omówiono zawartość ołowiu i innych metali ciężkich w popularnych dodatkach białkowych. Zaznaczone jest, że wiele marek 'ma wysokie poziomy toksycznych metali ciężkich', w tym ołowiu: 'W ponad dwóch trzecich produktów, które analizowaliśmy, jedna porcja zawierała więcej ołowiu, niż zalecane dla bezpiecznego codziennego spożycia według szacunków ekspertów ds. bezpieczeństwa żywności CR — niektóre nawet w 10 razy więcej.'

Te wyniki, w kraju ogarniętym 'białkową gorączką', rozprzestrzeniły się jak ogień w mediach tradycyjnych i społecznościowych. Problem polega na tym, że brzmi to niepokojąco, ale wygląda mniej ugruntowane — nie dlatego, że ołów nie został wykryty w tych proszkach, ale ponieważ Consumer Reports używa niezwykle niskiego poziomu wpływu ołowiu jako swojej bazy, co sprawia, że wnioski są znacznie bardziej przerażające, niż są w rzeczywistości.

Badanie w Consumer Reports

Dla swojego badania Consumer Reports, które zawsze przeprowadza niezależne kontrole poziomów ołowiu w różnych produktach spożywczych, przeanalizowało 23 proszki białkowe oraz gotowe koktajle białkowe pod kątem obecności metali ciężkich, a następnie porównało wyniki z poziomami ołowiu, które 'eksperci ds. bezpieczeństwa żywności CR uważają za bezpieczne do spożycia'. Ten poziom, maksymalna dopuszczalna dzienna norma (MADL), wynosi 0,5 mikrograma dziennie i jest ustanowiona przez ustawodawstwo Kalifornii Prop 65, uchwalone w 1986 roku w celu informowania konsumentów o wpływie szkodliwych chemikaliów w codziennych produktach.

Wyniki okazały się imponujące dla wielu produktów. W szesnastu z nich znaleziono niebezpieczne poziomy ołowiu, szczególnie w roślinnych dodatkach — na przykład proszek białkowy Huel Black Edition przekraczał bezpieczne poziomy imponującymi 1,288 procentami, a wydanie uznało go za niebezpieczny do spożycia.

Należy zauważyć, że wpływ ołowiu jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia. Może opóźniać rozwój mózgu u dzieci, prowadząc do długotrwałej niepełnosprawności. Ołów może również uszkadzać układ nerwowy i nerki, zwiększając ryzyko chorób serca i udarów u dorosłych. Mając to na uwadze, eksperci uważają, że nie ma całkowicie bezpiecznego poziomu wpływu.

Porównanie standardów

Pomimo tego, że liczby z Consumer Reports brzmią przerażająco — 1,288 procent! — sedno sprawy tkwi w szczegółach, w tym w wyborze poziomów Prop 65 jako bazy.

Aby zrozumieć dlaczego, warto zwrócić uwagę na naukę o granicach bezpieczeństwa ołowiu. Administracja Żywności i Leków (FDA) rozpoczęła inicjatywę, aby zredukować poziomy ołowiu 'bliżej zera', aby zmniejszyć wpływ na dzieci. Ale osiągnięcie zera może być trudne. Ołów naturalnie występuje w wielu produktach, w tym w roślinach, które wchłaniają ołów z zanieczyszczonej ziemi, powietrza i wody.

Badania FDA pokazują, że średni amerykański dorosły spożywa od 1,7 do 5,3 mikrogramów ołowiu dziennie poprzez zwykłą dietę. Wpływ ołowiu, w pewnym sensie, jest nieunikniony, dlatego organy regulacyjne zwykle korzystają z stosunkowo bezpiecznych ocen wpływu, zwanych 'poziomami referencyjnymi', do regulowania polityki. Są to oceny, które określają najmniejszą ilość ołowiu, która uważana jest za szkodliwą, i dzielą ją przez czynnik ryzyka.

FDA, w ramach kampanii 'Bliżej zera' i dzięki 10-krotnemu czynnikowi ryzyka, ustaliło swoje poziomy referencyjne na 2,2 mikrograma dziennie dla dzieci oraz 8,8 dla kobiet w wieku rozrodczym (aby chronić przed przypadkowym wpływem na płód). Oznacza to, że stałe przekraczanie tych poziomów może stanowić zagrożenie dla zdrowia.

Felicia Wu, profesor bezpieczeństwa żywności, toksykologii i oceny ryzyka na Uniwersytecie Stanu Michigan, zauważyła, że poziomy referencyjne dla ołowiu 'reprezentują akceptowalny poziom w żywności lub wodzie, bazując je na połączeniu zmniejszenia ryzyka dla populacji przy zapewnieniu ekonomicznej opłacalności dla przedsiębiorstw wodociągowych i firm spożywczych'.

Jednocześnie Kalifornijskie Prop 65 korzysta z znacznie wyższego 1,000-krotnego czynnika ryzyka (1,000 razy niższego od minimalnie znanych niebezpiecznych poziomów) w celu osiągnięcia poziomu referencyjnego 0,5 mikrograma ołowiu dziennie.

Problemy regulacyjne

Główne pytanie polega na tym, że przerażenie wywołane ołowiem w proszkach białkowych może być tylko elementem opóźnienia. Ale pozostają pytania: Czy dodatki białkowe są całkowicie bezpieczne? I czy warto je spożywać? Odpowiedzi nie są proste.

Chociaż Consumer Reports może przesadzać zagrożenie, jakie stworzyły proszki ołowiowe, ich raport porusza ważny temat dotyczący wszystkich dodatków: mają one zbyt niski poziom regulacji w Stanach Zjednoczonych.

FDA odpowiada za bezpieczeństwo dodatków żywności w taki sam sposób, jak za bezpieczeństwo żywności. Jednak te obszary funkcjonują pod różnymi reżimami regulacyjnymi.

Chociaż istnieje cała branża zdrowia i fitnessu, która przekonuje ludzi o konieczności większej ilości białka, większość Amerykanów już otrzymuje wystarczająco dużo białka poprzez swoją zwykłą dietę.

Produkty spożywcze są regulowane przez Federalny Ustawodawstwo dotyczące produktów, leków i kosmetyków, zgodnie z którym wszystkie muszą przejść testy bezpieczeństwa przed wprowadzeniem na rynek. Jednak dodatki podlegają Ustawie o ochronie zdrowia i edukacji dodatków żywności (DSHEA) z 1994 roku, która stwierdza, że dodatki, takie jak proszki białkowe, nie wymagają wcześniejszej akceptacji. Tak więc odpowiedzialność spoczywa na rządzie, który musi sprawdzają skargi i usuwać niebezpieczne produkty.

To oznacza, że chociaż dodatki mogą być prawnie regulowane, większość z nich w rzeczywistości nie jest pod kontrolą. Nic dziwnego, że rynek dodatków gwałtownie rośnie dzięki DSHEA, które uważa się za konsekwencję lobbingu przemysłowego. Stawia to konsumentów w ryzyku, zmuszając ich do spożywania produktów, które uważają za zdrowe, chociaż ich korzyści (i ryzyko) często pozostają niezweryfikowane.

William Masters, ekonomista żywienia na Uniwersytet Friedman, zauważył, że nazywanie firm dodatkowymi sprzedawcami 'snake oil' może być zbyt łagodne.

Jednak wszyscy eksperci, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że konieczne jest zaostrzenie regulacji dotyczących dodatków. Rob Schuelf, profesor emeritus nauk o żywności i technologii na Uniwersytecie Georgia, podkreślił, że ważne jest, aby uświadomić sobie, że problem z dodatkami nie polega na ich przetwarzaniu, lecz na tym, że nie są regulowane w tak samo rygorystyczny sposób jak inne produkty spożywcze — w tym również produkty spożywcze przetworzone.

Jednak pojawia się pytanie, czy warto w ogóle spożywać dodatki białkowe. Ponieważ istnieje cała branża zdrowia i fitnessu, która stara się przekonać ludzi o konieczności większej ilości białka, większość Amerykanów już otrzymuje wystarczającą ilość pełnego białka poprzez normalną dietę. Dodatki, jak sugeruje ich nazwa, mają na celu uzupełnienie niedoborów w diecie, jednak zwykła osoba, w tym średni sportowiec, może osiągnąć swoje cele w zakresie spożycia białka bez dodatków, w tym diety roślinnej.

Zatem twoje koktajle białkowe prawdopodobnie nie trują cię ołowiem. A jeśli chcesz je spożywać, to prawdopodobnie jest to w porządku. Jednak pytanie, czy naprawdę ich potrzebujesz, jest inną sprawą.


Czytaj także

Reklama