Amelia Bedelia: dlaczego dzieci wciąż uwielbiają ekscentryczną gosposię z książek.

Amelia Bedelia: dlaczego dzieci wciąż uwielbiają ekscentryczną gosposię z książek
Amelia Bedelia: dlaczego dzieci wciąż uwielbiają ekscentryczną gosposię z książek

Jak informuje Vox: Klasyczna książka dla dzieci z niespodziewaną, a może nawet lepiej rzec - szaloną fabułą!

Amelia Bedelia - ta książka wywołała we mnie tyle pytań, nawet będąc dorosłym, że postanowiłem poświęcić tej tematyce swoją uwagę. Wrócę w przyszłym tygodniu!

Ta historia opowiada o najważniejszych momentach dzieciństwa, które nabierają nowych znaczeń, gdy wracamy do nich jako dorośli. Kto z nas nie myślał, jak Garfield wie, że nastał poniedziałek, albo dlaczego Miki to mysz, która ma psa?

I jak nie spojrzeć zaskoczonym na kultowe historie o Amelii Bedelii, która została stworzona od 1963 do 1988 roku przez Peggy Parish, a później kontynuowana przez jej siostrzeńca Hermana. Te historie o Amelii Bedelii to cała seria książek opowiadających o życiu samej Amelii, która nieustannie wprowadza chaos w domu swoich pracodawców.

Zawsze robi odwrotnie - jeśli jej każą 'zmienić ręczniki', ona tnie je na kawałki. Jeśli każą sprawdzić koszule pana Rogersa, ona ozdabia je w kratkę. A jeśli każą zdjąć pościel z łóżka, ona rozrywa ją na wstążki.

Przypominając te książki, bardzo trudno nie zauważyć, jak nawet zwykłe zadania wyglądają dzisiaj dziwnie, po 40-60 latach od ich napisania. Na przykład, pani Rogers prosi Amelię Bedelię 'posprzątać kurczaka', a ona wrzuca żywego kurczaka do bawełnianych spodni. Jaki był sens tego zadania? Marynować go? Co to za utracona sztuka obsługi kurczaka?

Ona powinna wykonywać cudze instrukcje, ale przez swoje działania sprawia, że stają się one bezsensowne.

Jedna z perspektyw jest taka, że Amelia chce wykonywać to, co jej się każe, po prostu trudno zrozumieć, co dokładnie. Istnieje także inna szkoła myślenia, która twierdzi, że chaos, który Amelia wywołuje, może być nieco zamierzony.

Nie jest dziwne, że niektórzy widzą w Amelii klasową rewolucjonistkę. Jej działania przeciwko bogatym pracodawcom pełne są odwagi. Jak mówi Sara Blackwood z New Yorkera, jest to Bartleby w fartuchu, 'postać buntu przeciwko pracy, którą kobiety w domu wykonują, przeciwko pracy, którą kobiety z niskiej klasy wykonują dla kobiet z wyższej klasy.'

Interesująco jest przyjrzeć się tym zadaniom, które pani Rogers powierza Amelii. W szczególności tajemnicą służącej jest gotowanie dla pani domu, przygotowywanie warzyw (ona układa je w pary, oczywiście), mierzenie filiżanek ryżu (ona napełnia filiżanki ryżu, a potem mierzy miarką), i, oczywiście, obsługiwanie kurczaka (znowu: co?).

Pani Rogers, wysiadając z limuzyny w futrze, ma nadzieję na dokończenie przygotowań do kolacji, a także, oczywiście, na uznanie ze strony męża za doskonałe umiejętności kulinarne. Ale jej plany się kruszą, gdy Amelia nie tylko przejmuje kontrolę nad wszystkimi przygotowaniami, ale także piecze tak pyszne ciasta i inne wypieki, że nikt nie myśli o kolacji (i nikt nie może wyrzucić takiego arcydzieła).

Amelia Bedelia okazuje się bardziej skuteczna, przekształcając rutynową, niezauważalną, dosłownie nieopłacalną pracę w widowiskową sztukę eliminacji siły roboczej, za co jeszcze jej płacą.

Nie sądzę, że Peggy Parish zdawała sobie sprawę, że tworzy Amelię Bedelię jako rewolucjonistkę robotniczą, jednak w jej postaci kryje się przewrotność, mimo bezbronności (na przykład, gdy 'zmienia' ręczniki, wycina na jednym z nich uśmiech jack-o'-lantern). Myślę, że moje dzieci, które jeszcze dalej oddaliły się od świata, w którym ludzie ciągnęli zasłony, sympatyzują z nią, ponieważ jest dorosłą osobą, która robi głupie rzeczy, kategorii postaci, które dzieci uwielbiają (zobacz także Tato Pippy Prosiaczki - Wujek Prosiaczko, który niezwłocznie odwraca karty do góry nogami i raz nawet przypadkowo wypadł z samolotu).

Nie tylko moje dzieci, ręka sięga do książki o pokoleniu gosposi z połowy minionego wieku, które wykonują zadania, które im są całkowicie niezrozumiałe. Do 50. rocznicy w 2012 roku książki o Amelii Bedelii sprzedały się w ponad 35 milionach egzemplarzy tylko w USA. Postać pozostaje popularna nawet dzisiaj, kiedy Herman Parish napisał zaktualizowaną wersję w latach 2010-2020, w której Amelia już nie jest służbą, a dzieckiem, które rozumie dachy i szuka nowego domu razem z rodziną.

Moim dzieciom ta wersja nie podoba się tak samo mocno, i to można zrozumieć. Istota sprawy leży w tym, że Amelia Bedelia nie tylko nie rozumie frazeologizmów. Chodzi o to, że ona powinna wykonywać cudze instrukcje, a ona przez swoje działania sprawia, że stają się one bez sensu.

Dla dziecka - osoby, której ciągle każe się coś robić niejasnymi sformułowaniami, przez ludzi, którzy wydają się mieć całą władzę - co może być bardziej intensywne?


Czytaj także

Reklama